znowu tam takie…

…refleksje o blogach…zauważyłam, że ten niewinny z początku zwyczaj stał się nałogiem (na szczęście, chyba niegroźnym?). Widzę, widzę to na blogach u innych, że niektłórych też "wzięło"…część z Was, ja także,  ma stałe grono odwiedzających. Coś widać "zaskoczy", czy podoby styl myślenia, podobne spojrzenie na świat? Coś w każdym razie, co trzyma nas przy danym blogu, co sprawia, że chce się zajrzeć na ten blog, zobaczyć, co "słychać" (chociaż chyba prawdziwszym byłoby określenie, co czytać) u naszych blogowych znajomych.
Z tego , co widzę, podczytuję, część osób przenosi te kontakty do reala.
Mnie jest jakoś dziwnie, kiedy widzę, że ktoś zamknął blog i okazuje się, że ja na liście czytaczy się nie znalazłam. Jakoś dziwnie, bo …pokazuje to, że widać jednak nie zaskoczyło w tym przypadku. Jeszcze dziwniej chyba jednak czuję się, kiedy blog znika albo kiedy ktoś, kto mnie do niedawna odwiedzał, znika, a widuję go caly czas u innych. Co oznacza, że mój blog, czy też moja wirtualna postać , przestaje mu odpowiadać. Nie powoduje to u mnie depresji, w końcu nie znam tych osób, a i one nie mogą powiedzieć, że mnie znają, ale jakiś taki, hmm, nawet nie wiem, jak to określić…jakieś takie uczucie uwierania, że jednak nie wyszła, nawet taka tylko internetowa znajomość, rozmowy…ciekawe, czy komuś by też brakło mojej obecności na blogu…

samoloty, samoloty…

…czyli remont pasa na Okęciu. Czyli w efekcie, jak co roku, kilka tygodni z samolotami podchodzącymi nad głową do lądowania. Cóż, wiedzieliśmy o tym kupując mieszkanie. Ale zachwycać się tym nie muszę. I nie zachwycam. Lubię patrzeć na lądujące samoloty, ale jak mam ochotę, to podjeżdżamy sobie przy samym pasie na Okęciu.
Teraz się i tak człowiek jakoś przyzwyczaił, najgorzej było zaraz po wprowadzeniu się, te prawie już 4 lata temu. Zaraz po przeprowadzce -samoloty;) Pamiętam, że nocą śniły mi się koszmary z samolotami w roli głównej.
Samoloty słychać i przy otwartym oknie są uciążliwe. Zastanawiam się, jak żyją ludzie, którzy od strony , gdzie zazwyczaj one lądują , mieszkają…Nigdy nie otwierają okien ?
No i nie wiedziałam, że mamy tak oblegane lotnisko;) Na lokalnym forum wyczytałam wczoraj, jakie to i cywilne i wosjkowe do nas latają…
Cóż, podobno do 25-tego września mają latać. Miło by było, gdyby remont udało się przyspieszyć…ale pewnie nie…
A samoloty jak zaczynają latać gromadnie o 6 rano, tak czasem i dobrze po pierwszej w nocy jakiś się przemknie.

Samoloty, samoloty;))