Już chyba wiem, dlaczego moim…

ulubionym filmem jest od jakiegoś czasu "Amelia". Bo między innymi i ja lubię zadawać sobie dziwne pytania. A dziś mnie naszło, czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest, że z danymi osobami się przyjaźnimy? Nie mówię o miłości, tu często w grę wchodzą rzeczy chyba nie do końca wytłumaczalne (niektórzy pewne sprawy rozumieją dopiero po ślubie, stąd pewnie mnogość żartów na ten temat;). Ale mówiąc o przyjaźni…jak to jest, że z kimś tam zaskoczy niemal od pierwszego momentu a z kimś innym nie. I czy zawsze wiąże nas przyjaźń z ludźmi do nas podobnymi? U mnie tak nie jest. Z moją przyjaciółką różnimy się w gustach począwszy od ciuchowego aż po filmowo książkowy itd. A mimo to, bez słów potrafimy się zrozumieć i jedna drugiej pomóc.

Podobnie z drugą , z którą w dodatku musimy przyjaźnić się głównie przez emaile, jako, że dzieli nas świat. Ona jest już totalnie inna ode mnie. Słucha innej muzyki, nie czyta specjalnie dużo książek, a jeśli, to zupełnie inne, niż ja, ubiera się też inaczej…Nawet na pewne sprawy życia spogladamy w zupełnie inny sposób. A jednak przyjaźnimy się…
Jak to jest?

„Dark Water”, czyli…

kolejny japoński horror. Udało mi się go wygrzebać w wielkim koszu z filmami w niskiej cenie przy okazji wizyty w "Saturnie". Za całe 9.99 złotych polskich.

Film jest w reżyserii twórcy kultowego już "Ringu", Hideo Nakaty.

Młoda kobieta usiłuje zatrzymać prawo do opieki nad córką po rozwodzie. Szukając mieszkania znajduje je w dość nieprzyjemnym, wilgotnym budynku w Tokio. Od tej pory nie zazna spokoju. Słyszy odgłosy z mieszkania nad nimi a na suficie pojawia się zaciek wody, który wkrótce zaczyna stawać się dla nich obu problemem, gdyż woda zaczyna przeciekać. Administracja budynku zdaje się lekceważyć prośby o usunięcie usterki.

W budynku tym przed paroma laty w tajemniczych dość okolicznościach zginęła dziewczynka, mniej więcej w wielu córki naszej bohaterki. Okazuje się, że jej zjawa błąka się po opustoszałym budynku…

Duch ten prześladuje obie bohaterki aż do …prawie do końca.

Zakończenie filmu jest dość zaskakujące, ja nie spodziewałam się takiego. Prawdę mówiąc, na końcu wzruszyłam się…co nie wiem, czy miało być zamiarem twórcy?

Polecam wielbicielom japońskich filmów grozy.