nad ranem przyśnił mi się sen. Sen o emigracji. Zobaczyłam, jak całkiem możliwe, że czułabym się, gdybym te prawie siedem lat temu jednak przymusila P. do wyjazdu. Bardzo daleko. Tam, gdzie leci się prawie dwa dni.
W śnie trafilismy do pięknego domu, ale ja od samego początku czułam, że to wielka pomyłka, że ten wyjazd miejsca mieć nie powinien i już zaczynałam tęsknić, chociaż jeszcze nie rozpakowaliśmy walizek. Są typy, które się na wyjazd nadają i takie, co chyba mniej…widzę, że ja się chyba do tej drugiej grupy zaliczam…
