„Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy”…

Jarosława Grzędowicza. Czyli, jak porzuciłam czytaną przeze mnie książkę i dosłownie "pożarłam" tę. Grzędowicza styl bardzo mi się podoba. Poza tym, jak to przyjemnie, kiedy autor pisze poprawnie po polsku! Wcześniej czytałam jego "Księgę jesiennych demonów" poleconą mi na gazetowy forum książka, też polecam!

Czytałam coś innego, ale kiedy w piątek P. wypatrzył tę książkę w "Empiku", i kiedy w sobotę nieopatrznie do niej sięgnęłam, wtedy…przepadłam. Rozczytałam się w opowieści ze świata Pomiędzy, w której działa współczesny nam Charon, który pomaga tym, którzy umarli złą śmiercią przejść na drugą stronę. Nie, nie zbawia ich, ale pomaga przejść ze świata demonów i upiorów gdzieś dalej…wszystko to w niesamowitym klimacie, jak to u Grzędowicza…

Polecam!

Australijka emigracja…

nad ranem przyśnił mi się sen. Sen o emigracji. Zobaczyłam, jak całkiem możliwe, że czułabym się, gdybym te prawie siedem lat temu jednak przymusila P. do wyjazdu. Bardzo daleko. Tam, gdzie leci się prawie dwa dni.
W śnie trafilismy do pięknego domu, ale ja od samego początku czułam, że to wielka pomyłka, że ten wyjazd miejsca mieć nie powinien i już zaczynałam tęsknić, chociaż jeszcze nie rozpakowaliśmy walizek. Są typy, które się na wyjazd nadają i takie, co chyba mniej…widzę, że ja się chyba do tej drugiej grupy zaliczam…