to był bardzo zalistowiony i zakartkowany tydzień. Uwielbiam takie;)
Najpierw poniedziałek i liścik wraz z dwoma super magnezami na lodówkę od blogowiczki. Dziękuję;)
Środa, list od mojej pierwszej "penpal", Polki z Litwy. Piszemy ze sobą od 13 lub 14 roku życia! Miałysmy krótką przerwę, po której ona się odezwała. I tak w dobie netu mamy ochotę na zwykłe listy! A od J. dawno wieści nie miałam, aż się martwiłam. Coś w tym roku nam te listy się mijały i jeden (mój do niej)najwyraźniej zaginął…no, ale jest wreszcie wyczekiwana odpowiedź. Od września pewnie znowu nam się kontakt urwie na trochę, bo J. ponownie się odzieci, więc na pewno nie będzie mieć czasu na pisanie.
Wczoraj natomiast nastąpił wysyp!
Najpierw list od blogowiczki z Anglii z własnoręcznie zrobioną zakładką i wspaniałym prezentem, kartką robioną tradycyjną metodą ludów z Nepalu! I parę ciepłych słów (listy uwielbiam zawsze;).
Kartka od przyjaciółki z Chorwacji. Ukochali sobie tam pewne miejsce (nie zdradzę, jakie;) i już drugi raz pojechali. Kochają je, jak my Kretę, więc cieszyłam się, że po zawirowaniach rozamitych jednak tam trafili. Tak więc najpierw rozgrzana słońcem pocztówka z Chorwacji a potem nie mniej gorąca z Grecji. Od forumowej znajomej, która co pewien czas właśnie rozpieszcza mnie pocztówką. Tym razem z zakątka, którego nie znam kompletnie, Epirusu, więc tym bardziej interesująca.
Hmmm, a może dziś coś jeszcze w skrzynce będzie? Chociaż nie wiem, czy nie żądam za wiele;))
