Znowu zawirowanie…

na świecie. Znowu okazuje się, że ktoś tam miał plan wymordowania niewinnych ludzi tylko dlatego, że ktoś dawno temu zrobił mu pranie mózgu…dlatego, że ktoś tam jest tak głęboko zanurzony w nienawiści, że nie waha się sięgnąć do piekła aby stamtąd czerpać pomysły…

Okęcie ewakuowane. W Anglii Heathrow zaczyna przypominać twierdzę. Loty do Stanów z Londynu odwołane, w Polsce też do Londynu się nie poleci…zaczyna się zamieszanie i refleksje…że dobrze, że człowiek już tu jest, że nie musi na razie nigdzie lecieć. Z drugiej strony, podróżuję metrem, jestem na nie skazana. Jak się tu przenosiliśmy to to był wielki atut, teraz myślę sobie, że ten atut mieszkania, jak się śmiejemy , na wsi zmienił się w coś przeciwko nas. Tak, nie będę się wypierać, daję się wkręcić w spiralę strachu…i nic na to, że się boję nie umiem poradzić.
Jak dobrze, że mój przyjaciel już w Japonii. A leciał do Londynu z W-wy właśnie i dopiero stamtąd pchnął się do Tokio. Ale gdyby leciał dwa dni później, całą podróż musiałby zmienić…
Dobrze, że na razie ktoś to wyłapał…ale kiedy terroryści znowu okażą się silniejsi? Oni od września 2001 zdają się zwyciężać cały czas, przynajmniej doprowadzając mnie właśnie do takich refleksji, do tego, że zwyczajnie boję się…

nie bangla…

Kawał z emaila od internetowej znajomej;)

jedzie ciemnoskóry facet w pociągu i ktoś go zaczepia i się pyta "Bangladesz"?? a on wystawia rękę przez okno i mówi nie nie bangla:)

Może stare, ale śmieszne;)

„Francuski Numer”, czyli…

…podobno komedia. Którą wczoraj obejrzeliśmy. Miałam nastrój. Za oknem rozpadało się i klimat nastroju raczej jesienny panował. Ponadto wrócili sąsiedzi i nagle przypomniałam sobie, czemu chcę zmienić mieszkanie.

Tak więc , komedia. Polska? Niech będzie. Niezła obsada i zobaczę wreszcie słynną Karolinę Gruszkę, której ostatnio sporo w mediach było.

Hmmm, no więc ja chyba wczoraj nie odnalazłam się w tym klimacie filmu, albo i co, bo żeby mnie zachwycił, nie powiem. Podejrzewam, że wpływ na to ma również fakt, że nie podoba mi sięgra Gruszki. Już od dawna czułam, że jej na ekranie nie polubię i to się sprawdziło. Nie wiem, o co taki szum. I czuję, że nie zobaczę filmu Lyncha z nią, o którym tak się trąbiło z rok temu. Drażni mnie i już.

Sam film też średnio, jak według mnie śmieszny. Pomysł niby zakręcony, postaci śmieszne mają być, z czego gra naprawdę fajnie Frycz.

Panna ogłasza się w ogłoszeniu, że zawiezie do Paryża i zbiera się grupa ludzi, Ormianin, Murzyn, dwóch Polaków. Mimo jednak "dobrych" chęci, samochód nie opuści granic kraju…po drodze czekają ich rozmaite przystanki, niby mające być zabawne, a w rezultacie jak według mnie, mało śmieszne.

Nie, no, specjalnie polecać Wam nie będę…
Chyba, że macie nadmiar wolnego czasu, to zerknijcie, żeby się przekonać, czy to ja się nie znam na tym, co śmieszne i dobre…