Wzięłam ze sobą na wakacje. Wzięłam uczciwie mówiąc dwie książki. Ale…przeczytałam tę i wsiąkłam w krzyzówki. P. przed wyjazdem dopadł gdzies stare, dobre krzyżówki. Nie takie odmóżdżacze panoramiczne, ale rozmaite takie, gdzie trzeba było pomyśleć. Pogimnastykowałam się i rozwiązałam prawie wszystkie (oprócz Jolek, których chyba się niegdy nie nauczę rozwiązywać).
Ale miało być o książce.
Szczerze mówiąc, spodziewałam się jednak czegoś nieco bardziej wciągającego. Szkoda. Pomysł był ciekawy. Owce znajdują swojego pasterza na pastwisku , nieżywego, ze szpadlem wbitym w plecy. I postanawiają przeprowadzić swoje owcze śledztwo. Sprawiedliwość ma zapanować.
Niemniej jednak od pewnego momentu jakby autorka sama nieco zmęczyła się własną książką, akcja zaczyna się wlec. Zmogłam na plaży, ale jakoś szczególnie nie polecam.
