Motyw japoński…
Takahashi Hiroaki "Jeune Femme a la lanterne (detail)".

Motyw japoński…
Takahashi Hiroaki "Jeune Femme a la lanterne (detail)".

Reprodukcja "Ruelle dans Mykonos" , Jean-Claude Quilici…

Na wyraźne życzenie niektórych czytelników bloga (Pasiwo:) chwalę się zakładkami. Oto ta wykonana w ośrodku dla ludzi potrzebujących wsparcia, z ziaren piasku…

Pytanie z cyklu "Co w trawie piszczy?"
Popijam ja sobie wodę mineralną, tak nieładnie, nie jak dama, z butelki i kątem oka widzę, że w tej wodzie cosik pływa…unosi się nawet. Takie małe drobinki…Hmm, czyżby to pływały słynne składniki mineralne? Oto jest pytanie spowodowane zlasowaniem się mego mózgu w upale (na termometrze za oknem 43,0C:)) w słońcu!)
Ciekawe, czy ja sobie w ogóle na takie miłe gesty zasłużyłam. Jakiś czas temu, z rok już będzie, na Forum Książki wywiązała się dyskusja o zakładkach, Wzięłam w niej udział, bo mam, używam i zbieram. Mam w swoim zbiorze prawdziwe rarytasy takie jak japońskie (dwie!!!) albo też zrobione przez kogoś, co jest dodatkowo miłe, bo ktoś wykonał coś dla mnie. Ogólnie podzielić je mogę na geograficzne i artystyczne, bo albo są na nich jakieś zdjęcia okolic, które zwiedzałam ja lub ktoś, kto mi zakładkę podarował, albo są fragmenty jakichś obrazów, czy dzieł sztuki.
Pamiętam, że wtedy jedna dziewczyna zaproponowała mi, że wyśle mi zakładkę. Ale wtedy jakoś na to nie zareagowałam. Nie znałam jej kompletnie, więc jak tu obcej osobie podawać adres? Nie bardzo miałam wtedy chęć , więc nie zgłosiłam chęci.
Los zetknął nas ostatnio na innym forum i tam się poznałyśmy nieco bardziej, więc już wiem, że ona nie jest przykładem z reklamy społecznej, w której obleśny pedofil śliniąc się wypisuje na czasie dla nieletnich "cześć, ja też mam dwanaście lat i na imię mi Tomek", czy jak to tam szło.
W każdym razie ostatnio ta osoba ponowiła swoją propozycję i teraz już wiedząc, kto ona powiedziałam, że chętnie.
Wczoraj doszła do mnie przesyłka! Zakładki okazały się śliczne. O jednej, to wiedziałam, bo napisała mi w emailu, że kupiła je w ośrodku dla osób potrzebujących opieki tak jak samotne matki czy uchodźcy (ta dziewczyna mieszka w Anglii), i jest zrobiona z ziaren piasku. Dwie inne, to reprodukcje artystycznych dzieł, śliczne, w tym jeden akcent japoński! Przysłała mi też pocztówkę reklamową filmu "Lalki", który to nawiasem mówiąc kiedyś zaczęłam oglądać, ale strasznie mnie przygnębił i nie skończyłam.
Od razu mi się gębuchna śmieje. Raz, że są gdzieś tam jeszcze ludzie, którym się chce czasem zrobić w stosunku do kogoś innego miły gest, a dwa, że mój zakładkowy zbiór powiększył się o naprawdę piękne zakładki.
Wyczytane w necie;) Niektóre osoby już to znają, ale tak mi się spodobało, że nie omieszkałam wkleić:
Chłop miał 200 kur i ani jednego koguta. Poszedł do sąsiada, kupić tak ze
trzy na początek.
A sąsiad na to:
– Ale po co trzy? Słuchaj stary – ja ci sprzedam Kazia. Kazio to jest taki
kogut, że ci te wszystkie 200 kur spoko obsłuży.
OK, po trzeciej wódce dobili targu, chłop wrócił z Kaziem do gospodarstwa,
wypuścił go z klatki i mówi:
– Słuchaj Kaziu – to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka,
wyluzuj się, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co się spieszyć, tylko mi się
nie zmarnuj – kupę kasy za Ciebie dałem.
Ledwo skończył mówić, SRU! Kaziu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie
kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie
były kaczki – to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam! SRU!
Poszedł Kazio za stadem gęsi i zniknął w oddali.
Rano chłop wstaje, patrzy – leży Kaziu na podwórku, kompletna padlina. Nad nim
krążą sępy. Podbiega i krzyczy:
– A widzisz Kaziu, mówiłem Ci, daj spokój, tyle kasy w błoto…
A kaziu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób:
– Cśśś, spie*dalaj, bo mi sępy płoszysz…
Recenzje, Fakty i wiele innych...
nie tylko o książkach
Czytelnicze okno z widokiem na morze
Życie w Irlandii, Podróże po Irlandii i Europie, Tarot
Książki, kawa, święty spokój