W taki upał…

nawet się łazikować za wiele nie chce, albo nas dziś dopadła ślimoza;)

W kazdym razie właśnie po krótkim spacerze osiedliśmy na balkonie. Zimny Żywiec, fajna książka;) chłop ogląda katalog z tą Hondą, która tak go zachwyciła, w tle leci muzyka Feng Shui, czego chcieć więcej?:)

„Efekt Motyla”…

Informuję, że był dodany do "Gali" i nabyliśmy drogą kupna, jako, że słyszałam o tym filmie wiele dobrego. Wczoraj wieczorem go sobie obejrzeliśmy.
Mocny film! Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobry. Przyznam się też, że był bardziej niezwykły i pomysłowy, niż się spodziewałam. Podobał mi się pomysł, a mianowicie fakt , który stwierdził głowny bohater, Evan, iż jest w stanie przenosić się w głąb własnych wspomnień, inerować w ich bieg i zmieniać rzeczywistość. Chęć chęcią, ale nawet najlepsza przypomina, iż podobno dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, okazuje się więc, że owe zmiany, jakie bohater wprowadza, niosą za sobą katastrofalne skutki.

Bardzo podobał mi się pomysł istnienia kilku możliwych równoległych być może względem siebie rzeczywistości.

Myślę też, że ten film jest najlepszym lekarstwem na momenty, kiedy człowiekowi przychodzą do głowy myśli w stylu "a gdybym wtedy tak czy tak nie postąpił, to teraz byłoby inaczej". Być może jest jednak tak, że scenariusz, w jakim bierzemy udział, jest tym najlepszym scenariuszem.

Film polecam.