dzięki pewnej miłej osobie pisującej na moim blogu:) Ujawniłabym nicka, ale może nie Chcesz, to niech to będzie tajemnicą…Wielkie dzięki za ten prezent…muzyka piękna, nastrojowa, taka, jaki był film.
„Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz”, Lisa See…
Przyznam się, że tytuł słyszałam dawno temu, mijałam ją też w księgarni, ale jakoś nic z tego nie wynikło. Dopiero przed wyjazdem na Maltę, kiedy szukałam czegoś do poczytania (nawiasem mówiąc, kupiłam wtedy 3 książki, z których w rezultacie na wyjazd żadnej nie zabrałam, a przeczytałam dopiero po powrocie) zdecydowałam się ją kupić.
Leżała na półce i czekała na swoją kolej. Nie wiadomo, ile by jej przyszło czekać, gdyby nie wpis na blogu Ptycha:) Tak mnie Ptychu zachęciła do lektury, że sięgnęłam po "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" i……zatraciłam się w niej zupełnie.
To niezwykła książka. Wiem, że wiele osób zachęci fakt, że Lisie See udało się wspaniale oddać ducha dawnej epoki Chin, ich obyczajów, zwyczajów, kulturowości.
Mnie jednak ta książka podobała się z innego względu, a mianowicie, ze względu na przyjaźń tam opisaną. Przyjaźń, która nie każdemu z nas może być dana. Przyjaźń, która miała być ponad wszystko ,ponad zło i smutek, jaki dotknąć mógł dwie młode kobiety. Przyjaźń, która miała być rodzajem odskoczni od otaczającej je rzeczywistości.
Bardzo ładnie napisana książka, smutna jednak, nie ukrywam, że koniec czytałam we łzach. Polecam.
