Sięgnęliśmy dziś po ten film. Muszę powiedzieć,że mocno się rozczarowałam. W porównaniu z książką nieciekawy efekt. Po pierwsze, akcja książki została przeniesiona do Ameryki, po drugie pewne szczegóły jednak zmienione. Po trzecie, czytając książkę Llosy jednak smakowałam ten latynoski język, słowa tam kapią, ociekają treścią. Tu tego zabrakło, pewnie fakt filmu to zmienia, a może nie, może po prostu nie ta osoba wzięła się za reżyserię. Wynudziłam się prawdę mówiąc.
Nowy szablon…
…wybrałam z propozycji szablonów. Jako, że twierdzę, że jestem kotem a i ten orientalny mi się podobał, więc zostanie u mnie na jakiś czas.
Sennie, koszmarnie…
Powtarza mi się sen. Pisałam już chyba o tym, ale nie wiem, czy u siebie na blogu. Sen jest taki, że cofam się w czasie i nagle znajduję się znowu w klasie maturalnej. Niektórym śni się sama matura, mnie nie, najwyraźniej aż takiego wrażenia na mnie nie zrobiła, jak sam czas przed. A śni mi się tak początek 4tej klasy i fakt, że wiem, że matura zaraz a ja? a ja jej nie zdam. Tak to czuję w tym śnie i to mnie męczy najbardziej. Czasem, ale nie za często, umiem sobie wytłumaczyć w tym śnie, że śnię, ale dziś tak nie było. Koszmar. Obudziłam się i musiałam długo dochodzić do siebie i faktu, że maturę mam daaawno za sobą. Brrr…co za sen…najgorsze, że śni mi się z dość częstą regularnością.
