Przed meczem o wszystko;)

Dostałam od znajomego taki kawał, to się dzielę;)

14 czerwca 2006 Dortmund, godz 21:00. Komentuje Dariusz Szpakowski:
– I oto prosze Panstwa, na murawe wbiega druzyna polska. Bialo-czerwone stroje z orlem na piersi. (…) Do pilki podbiega Jacek Bak podaje do Kosowskiego
ten drybluje, przerzut na lewa strone boiska do Smolarka, strzal i GOOOOOOL! (…) Przy pilce znowu Kosowski,… Zurawski…. podaje do Krzynowka, ten krotko do Jelenia, strzal i… GOOOOOOL! Jak wspaniale gra dzisiaj nasza Narodowa Reprezentacja!…. Ale co to… teraz krzyk na trybunach wzmaga sie… co sie dzieje prosze Panstwa….. ooo taaak… !.. oto z tunelu wybiegaja pilkarze niemieccy…

Takie tak o gadaniu…

Pytanie głównie do dziewczyn będzie teraz. A nawet może nie pytanie, a takie tam refleksje.

Ja należę do gaduł. Nic na to nie poradzę, tak miałam i mam i już się raczej nie zmienię, choć z wiekiem i tak stałam się nieco mniej rozgadana. Ale lubie rozmawiać. Natomiast moja Druga Połowa raczej z tych małomównych. Pamiętam, że na poczatku było mi z tym trudno. Ale poszliśmy na kompromis, On zaczął trochę więcej gadać:) a ja nie wymagam od niego non stop dialogu. Umiemy sobie milczeć. Ostatnio kuzyn P. zaczął się z kimś spotykać. Oczywiście rodzina podniecona, jakby nie wiem, co się działo, ale nie o tym. A o tym, że ów kuzyn jest ględzioł. Fakt, że pracuje w dość specyficznym zawodzie, w którym milczenie nie bardzo jest wskazane, ale faktem jest też, że on czasem gada i gada i towarzystwo zagada, aż to jest męczące (ja taka chyba nie jestem, jak widzę,że ludzie nie słuchają, to się zamykam i oddaję rozmyślaniom).

I zaczęłam myśleć, że człowiekowi się nie dogodzi. Jak poznałam P. , to narzekałam, że małomówny, ale że teraz wiem, że gadającego chłopa w domu bym nie zniosła. Chłop gaduła? Nie, nie, dziękuję…

 Ma być jaki jest,o!;)

„Stan Zagrożenia”, Erica Spinlder…

Małżeństwo z kilkuletnim stażem nie może mieć dzieci, co zaczyna rysować krechę na dotychczasowej idylli. Postanawiają więc starać się o dziecko adoptowane. Dość szybko stają się rodzicami małej dziewczynki. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że ojcem adoptowanej dziewczynki jest psychopatyczny morderca a matką niezrównoważona dziewczyna, która postanawia wkraść się między małżonków i odebrać żonie męża tylko dlatego, że jej samej wydaje się on mężczyzną z jej snów.

Jak to czytadło Spindlerowej, może być;)

Niespodziewajki…

Wczoraj miałam kilka miłych akcentów pocztowych. Najpierw na gazecie, dostałam dwie przesyłki. Email od dwóch właściwie nieznanych mi osób. Jednej nie kojarzę zupełnie, okazuje się, że widziałam mnie na pewnym forum i zagadnęła. Druga, to osoba z forum o perfumach i tamże ostatnio był ciekawy wątek, w którym ta osoba opisywała z jakimi zapachami kojarzą jej się dane osoby. Ze zdumieniem odkryłam, że i mnie tam umieściła i napisałam coś w tej sprawie. Wczoraj dostałam zaś od niej przemiłą e-card. Z dużą ilością sympatycznych, ciepłych słów (chyba aż na takie nie zasługuję, serio, serio). Co mi się najbardziej spodobało, to jej słowa, że "odbiera mnie brzoskwiniowo"…spodobało mi się to określenie;)

Bardzo mi to poprawiło nastrój na resztę dnia, a całości dopełnił fantastyczny kalendarz na przyszły rok, który zastaliśmy w skrzynce. Kalendarz z widokami z Wielkiego Kanionu, w którym to ostatnio była kuzynka P. wraz z mężem.

Ameryka mnie niespecjalnie nęci…niemniej jednak takie rzeczy chciałabym kiedyś zobaczyć. A P. zarzeka się, że on kiedyś musi zobaczyć rezerwat sekwoi.