Jakoś tak…

Pamiętacie , jak podczas jednej z maltańskich wypraw napisałam o tabliczce, upamiętniającej syna, którą zostawił przy klifie ojciec chłopaka, który z tego klifu jadąc samochodem spadł i zginął? Oto ona.

Nie wiem, czy to moje ostatnie nastroje, ale tak sobie myślę, czy to nie jest tak, że AŻ TAK kochać nas mogą jedynie rodzice? Do przemyślenia…