Tarxien i Hypogeum…

Na niedzielę mieliśmy wykupione bilety do niezwykłego miejsca. Hypogeum. Ponieważ wpuszcza się tam dziennie konkretną ilość osób, a to ze względu na to, że oddech ludzki je niszczy, bilety zamawia się ze stosownym wyprzedzeniem. Około 2 tygodni, a więc nie wiem, jak to jest w sezonie.

Najpierw ogląda się małą wystawę, potem wysluchuje multimedialnego wykładu, a następnie idzie w dół , niestety, nie można zwiedzić wszystkich poziomów, a szkoda.

Hypogeum, to miejsce niezwykłe. Podobno jedno z najbardziej zdumiewających ruin z okresu neolitu. Pod ziemią ciągną się korytarze na kilku poziomach, w których są pozostałości grobowców i pomieszczeń sakralnych. To tu znaleziono figurki Śpiącej Wenus z Malty.

Rzeczywiście, Hypogeum robi niezwykłe wrażenie…Zdjęć z tego miejsca jednak Wam nawet nie będę mogła pokazać, bo nie wolno tam robić żadnych fotek. Ale myślę, że możecie znaleźć informacje na necie. Warto zajrzeć i poczytać, polecam !

Wcześniej zwiedziliśmy Tarxien, które znajdują się bardzo blisko Hypogeum.

Na terenie tych ruin Świątyń można zobaczyć pozostałości po detalach i zdobieniach, takie, jak wyobrażenia zwierząt, czy też piękne zdobienia spiralne na kolumnach. Tam też stoi kopia odnalezionej podstawy posagu Matki Ziemi.

Maltańskich opowieści ciąg dalszy…

W piątek zwiedaliśmy Vittoriosę, ciągle pod starą nazwą Birgu na oznakowaniach drogowych, co warto wziąć pod uwagę, jeśli chce się tam trafić autem (wspominałam, że oznakowania na drogach są raczej wyzwaniem;). Byliśmy tam obejrzeć Pałac Inkwizytora. Pałac interesujący choć raczej dość przygnębiająco, wrażenie robią szczególnie lochy i podziemia, do których trafiali oskarżeni  o niewierność wierze chrześcijańskiej, a także sama sala , w której zapadały wyroki. Ponieważ oprócz nas były chyba jeszcze dwie osoby, więc mogliśmy uruchomić wyobraźnię.

Po zwiedzeniu pałacu poszliśmy na spacer wzdłuż wybrzeża i do Muzeum Morskiego, a potem do Fortu St Angelo.

W sobotę pojechaliśmy raz jeszcze w okolice Mdiny i Rabatu, ale tym razem nie zwiedzaliśmy Mdiny, a Rabat, a konkretnie , podziemne katakumby Świętego Pawła, wykorzystywane podobno do czasów nadejścia Arabów. Niezwykła plątanina, labirynt podziemnych korytarzy, miejsca , w których chowano zmarłych. Podobno pierwsi Chrześcijanie urządzali tu uczty agape…w jednym z przewodników napisano, że nawet "zapaszek " ciał im nie przeszkadzał. Raz , że byłą całkiem niezła wentylacja, a dwa, że w tamtych czasach smród był częścią życia człowieka.

Potem zwiedziliśmy Kościół Świętego Pawła i grotę, w której Rzymianie więzili Świętego przez 3 miesiące. W czasie jednej z dwóch pielgrzymek na Maltę modlił się również w tym miejscu Jan Paweł II.

Wieczorem inna religijna wyprawa, do niezwykłego klasztoru w miejsowości Mellieha. To najważniejsze miejsce kultu Maryjnego na Malcie. Jest tam w również w grocie, kaplica, w której jest fragment fresku, obrazu Marii z Dzieciątkiem, według historyków sztuki pochodzący z około 1300 roku. W korytarzu obok Kaplicy masa próśb o modlitwę, pozostawione wota i dowody na to, że udało się łaski wyprosić. Wzruszające i łapiące za serce widoki…

Pomodliliśmy się w naszych intencjach i naszych bliskich i przyjaciół…

Wracając rzuciliśmy okiem na zamknięte, ale możliwe do obejrzenia przez parkan świątycznie megalityczne Ta Hagrat.