Pamiętacie, że oglądamy Orły?

http://www.infotecbusinesssystems.com/wildlife/

właśnie przed chwilką zajrzałam do nich i widziałam podmianę na jajach!

Są dwa jaja.

Najpierw przyleciał orzeł, i orły ze sobą rozmawiały. Podejrzewam, że ten, który wisiadywał zdawał drugiemu relację z wysiadywania. Potem ostrożnie wstał i oba z zadumą przyjrzały się jajom. Następnie rozprostował skrzydła i poleciał, podejrzewam, że na obiad, a zmiennik powoli stanął w gnieździe, przyjrzał się jajom i delikatnie zaczął na nich sadowić. Następnie wyciągnął dziób i skubnął coś , czyżby przynosiły sobie jakiś fast food na czas gnieżdżenia się? Coś w rodzaju przegryzki?:)

Na stronie gniazda jest adnotacja, że hałasy, które nas teraz dobiegają , to nic innego, jak prace, które prowadzą właściciele posesji. Orły założyły bowiem gniazdo na terenie czyjejś posesji. Autorzy strony zapewniają, że orły są jak najbardziej bezpieczne. Co najwyżej denerwuje je hałas, to już moja opinia, uwarunkowana ostatnimi potyczkami z sąsiedztwem…

„Desperacja” Kinga…

Zaczęłam i nawet szło nieźle. Potem jednak zaczęło kuleć. Szkoda. W sumie przeczytałam, ale jednak to nie to. Nie, żebym szczególnie polecała.

A teraz jednak wzięłam się za "TO" Kinga. A tak, siłą rozmachu. Chyba nie uda się przeczytać do wyjazdu, ale co tam, skonczę najwyżej po.

Kolorki się pomieszały:)

Właśnie zajrzałam na blog Spaceru_biedronki (W kratkę) i zobaczyłam, że strzeliłam wczoraj byka… Oczywiście, że kwiatki, które między innymi podziwialiśmy nazywały się szafirki, a nie szkarłatki. Skąd mi to przyszło do głowy? Zupełnie inny kolor przecież;)

O, ale przy tej okazji zapomniałam Wam napisać, że widzieliśmy zaskrońca. Pławił się w wodzie w stawie z żabami. Dwie żaby siedziały obok i łypały na niego swoim żabim okiem. I na zdjęciu zaskroniec wyszedł wyraźnie wybrzuszony , hm, wygląda na to, że jedna z żab stała się jego przekąską, stąd pewnie koleżanki łypały na niego tak spokojnie, wiedząc, że w najbliższym czasie przekąską się nie staną.

Aksamitki…

aksamitki i coś , co ma się piąć po kratce zamówiłam sobie dziś telefonicznie u koleżanki z forum. Koleżanka z forum kabackiego prowadzi z rodzicami sklepik z roślinami, coś w rodzaju szkółki. W zeszłym roku nabyliśmy u niej bardzo ładne pelargonie i aksamitki, cyprysika japońskiego (nie przetrwał zimy w ogrzewanym mieszkaniu;(() .

Teraz zamówiłam aksamitki, mają być w trzech kolorkach. I coś, co się ma piąć po kratce. Trzy lata temu kupiliśmy dławisza, ale się nie sprawdził, z roku na rok później się rozkręcał i szybciej kończył (prawie, jak premier M.)…

Pogadałam z nią. Myślę, że coś nam dobierze. Mamy w długi weekend odebrać rośliny. Słyszałam co prawda, że pogoda będzie cienka, szkoda, bo zaplanowaliśmy prace balkonowe. No, ale trzeba będzie je zrobić przed wyjazdem.

Kwitnące Magnolie…

Ogród Botaniczny w Powsinie, to jedno z naszych ulubionych "spacerowych" miejsc. Z Kabat możemy dojść tam spacerkiem, w jakieś 20 do 30 minut (w zależności od tego, jak się wleczemy:). Dziś tam trafiliśmy. Na razie, wyraźnie widać, że zima była długa i mroźna. Można było podziwiać tulipany, hiacynty, żonkile (narcyzy), szkarłatki? o ile pamiętam dobrze nazwę kwiatków i…kwitnące magnolie. Magnolie w Powsinie są w dwóch miejscach. W jednym, bardziej ocienionym, były dopiero w fazie pączków. W drugim, w które najwyraźniej dociera słońce, już w rozkwicie, co Widzicie na załączonym obrazku.

Tak, pachniały obłędnie!

Kwiatowy akcent…

Zeszłoroczne bratki, pomyślałam, że pochwalę się (nie tylko Shalu). Mam nadzieję, że w tym roku też ładnie wyrosną. Bratki to jedne z moich ulubionych kwiatów, kojarzą mi się z dzieciństwem…

Doszły książki…

z Merlina. Te, które zamierzałam rozważać, jako książki wzięte na wyjazd. I? I…i jestem w punkcie wyjścia;) Pierwsza , "List od zabójcy bez znaczenia"  Somozy jest cieniutka, jak menu w restauracji (na pewno ciekawa, ale jak znam siebie, przeczytam ją szybciutko). Druga to "TO" Kinga. Czytałam to równo 15 lat temu i rozmyślałam, czy nie wziąć na wyjazd. Ale ta z kolei ma gabaryty średniej wielkości cegiełki…heh…i co ja wezmę na wyjazd??

Zastanowienie się…

czytam niektóre blogi i widzę, że ludzie mają naprawdę duże problemy…choroby , poważne choroby bliskich, inne problemy, czasem nie nazwane. A ja tu na sąsiadów się skarżę. Aż mi się głupio zrobiło;/

ps. co nie oznacza, że też nie mam swoich zmartwień…