Nie ma ludzi albo całkiem złych, albo aniołów, tak, jak nie ma sytuacji czarno-białych. Po prostu, w świecie nie ma kontrastów. Przynajmniej ja tak uważam.
A nasunęło mi takie rozmyślanie wspomnienie pewnej osoby. Pani E. To była współpracownica mojej Mamy. Osoba, która w pracy nie była lubiana. Nie byłą lubiana za swoją asertywność, za pewność siebie, także za twarde zdanie, a czasem wręcz za trudność we współpracy. Nawet moja Mama, dusza człowiek, taka, która o nikim złego słowa nie powie, czasem przez nią miała mocno popsuty dzień…Bo ta pani potrafiła w pracy dać innym w kość. A ja ją jakoś polubiłam. Nie wiem, czemu, ale…wzajemnie się wyczułyśmy. Polubiłyśmy. Potrafiłam wpaść do niej do pokoju i pogadać. Przed naszym Ślubem zabrała mnie do sklepów i kupiła nam kilka naprawdę ładnych prezentów Ślubnych, takich od serca, które my chcieliśmy, a nie na odwal się.
Poza tym, pod skórą tej twardej, postrzeganej jako niesympatyczna, osoby, krył się i kryje dalej dobry człowiek. Kiedy jedna z pań po nagłej śmierci syna wpadła w mega depresję, która potrafiła objawiać się u niej nawet lekomanią i alkoholizmem, i przyszła raz do pracy w stanie wyraźnie wskazującym, tylko pani E. zostawiła to, co w tym momencie robiła, po prostu, nałożyła kurtkę, zamówiła na swój koszt taksówkę i odwiozła tamtą pijaną kobietę do domu, zadzowniwszy wcześniej do jej męża.
Mnie osobiście też pomogła kilka razy. Czasem rozmową, czasem radą.
Wiedząc, że zbieram pocztówki, taka nastolatka marząca o podróżach (czy wtedy mogłam sobie pomarzyć, że kiedyś będę mogła podróżować??), kiedy pojechała na Maltę , 15 lat temu, przywiozła specjalnie dla mnie kilka pocztówek. Teraz ja tam jadę. I wpadłam na pomysł, że wyślę jej pocztówkę z Malty. Właśnie za to, że dla mnie ona była zawsze dobrym człowiekiem. Także dlatego, że teraz jej życie jest bardzo ciężkie i monotonne. Jako, że nie założyła własnej rodziny, to jej przyszło zajmować się dzień i noc (dosłownie) chorą ciężko matką. I tak, praktycznie nie opuszcza ona domu, choć od mojej Mamy, która do niej dzwoni, wiem, że ma kłopoty zdrowotne i powinna sama zajrzeć do lekarza.
Nie ma ludzi czarno-białych. Każdy z nas ma swoje wady i swoje zalety, jak pani E. Może ona nie umiała współpracować z ludźmi , może kiedyś źle wybrała,że poszła pracować w zespole. Niemniej jednak dla mnie ona zawsze była dobra i nie mogę na nią złego słowa powiedzieć.
Dziś rozmawiałam z moją Mamą o niej. I o tym, że chcę wysłać do niej tę kartkę. Moja Mama zadzwoniła do niej po adres. I, śmieszna rzecz, a może jednak telepatia też istnieje? , okazało się, że pani E. też dziś nas wspominała.
Nie wiem właściwie, czemu to napisałam. Może po prostu chciałam Wam napisać o pani E. A także o tym, że czasem ktoś, kogo nie lubimy, dla kogoś innego wydawać się może kimś całkiem innym…
Świat nie jest czarno-biały. Ma swoje odcienie. Warto czasem im się przyjrzeć i je zgłębić……….