Kto poleci mi coś dobrego do czytania?

Ale lekkie ma być. To tak w odniesieniu do ostatnich nastrojów. Mam ochotę poczytać coś lżejszego. Również móc wziąć to ze sobą na wyjazd, kiedy to nie mam ochoty czytać czegoś super ambitnego. Na razie czytam "Desperację" Kinga…

Czekam na pomysły (dostępne w księgarniach, oczywiście).

Taki mam dziś właśnie nastrój…

taki byle jaki. Z różnych względów. Czasem trochę żałuję, że się nie mogę wyżalić na blogu tak od serca. Nie chcę, bo pod tym nickiem zna mnie masa osób i nie chcę się przed wszystkimi do końca otworzyć. Z drugiej strony wiem, że ludzi irytuje wyżalanie się, smucenie, mówią po amerykańsku keep smiling, trzymaj się, wszystko będzie dobrze. Czasem będzie, a czasem nie. Ale ludzie nie lubią słuchać narzekania innych. Irytuje to ich, drażni, może dlatego, że przypomina to im o ich własnych zmartwieniach, czy problemach, a może dlatego, że nie mają już tyle czasu dla innych, nie wiem…

Ale, jak tak to innych irytuje, to nawet jakbym się wypisała, to być może jak po kaczce (haha, cóż za trafność polityczna spostrzeżenia:/) by to po innych spłynęło. Taki więc mam dziś nastrój. Byle jaki…