taki byle jaki. Z różnych względów. Czasem trochę żałuję, że się nie mogę wyżalić na blogu tak od serca. Nie chcę, bo pod tym nickiem zna mnie masa osób i nie chcę się przed wszystkimi do końca otworzyć. Z drugiej strony wiem, że ludzi irytuje wyżalanie się, smucenie, mówią po amerykańsku keep smiling, trzymaj się, wszystko będzie dobrze. Czasem będzie, a czasem nie. Ale ludzie nie lubią słuchać narzekania innych. Irytuje to ich, drażni, może dlatego, że przypomina to im o ich własnych zmartwieniach, czy problemach, a może dlatego, że nie mają już tyle czasu dla innych, nie wiem…
Ale, jak tak to innych irytuje, to nawet jakbym się wypisała, to być może jak po kaczce (haha, cóż za trafność polityczna spostrzeżenia:/) by to po innych spłynęło. Taki więc mam dziś nastrój. Byle jaki…