odkrywczo;)
Obyło się bez strat fizycznych i moralnych.;)
I , od jakiegoś czasu, znów dość lubię Święta. Zaraz po Ślubie, kiedy strasznie nas szarpano (ach, te rodzinne przepychanki) Święta znielubiłam. Ale od jakichś dwóch lat znowu podchodzę do nich pozytywnie.
Tym razem byliśmy oba dni poza domem , spotkaliśmy dawno nie widzianych członków rodziny. Dziś, to nawet rodzinne spotkanie miało całkiem figlarny i rozrywkowy nastrój. Szkoda tylko, że złapał mnie potworny ból głowy. Mam wrażenie, że na czoło mam nałożoną metalową obręcz…matko, wyć mi się chce…
