Czytałam wcześniej jego książkę "Pod skórą" i przyznaję, że nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia. Natomiast "Szkarłatny Płatek i Biały" zasługuje na miano bardzo dobrej książki, bardzo dobrej powieści w starym dobrym stylu, bez udziwnień.
Chociaż ma ponad 800 stron, czyta się ją szybko, można powiedzieć, że mnie ona bardzo wciągnęła, mimo, że temat ciężki. Opowiada o Sugar, prostytutce żyjącej w końcu 19 wieku. Trzeba przyznać, że epoka w książce również odmalowana przepysznie, razem z jej bigoterią, zakłamaniem, a jednocześnie odchodzącym powoli światem, w której kobietę stawia się na piedestale.
Sugar poznaje bogatego przemysłowca, Henry’ego Rackhama który zmienia całkowicie jej życie. Najpierw wykupując z rąk stręczycielki (o ironio, okazuje się być nią własna matka Sugar), potem zaś zatrudniając ją jako guwernantkę własnej córki.
W tle przeplata się kilka wątków, pracującej (sic!) damy, prawdziwej damy, więc tym bardziej wzbudzającej oburzenie świata arystokracji, brata Henry’ego,(brat ów okazuje się być nieuleczalnym idealistą), także chorej żony bohatera książki…w końcu poznajemy również jego małą córeczkę.
Nie chcę zdradzać Wam za wiele, tym bardziej, że sądzę, że po tę książkę sięgniecie. Bardzo podobała mi się narracja książki, w której wydaje się nam, że ktoś prowadzi nas przez świat mrocznych zaułków dziewiętnastowiecznego Londynu, czy też w labiryncie eleganckich domostw w Notting Hill (wówczas podlondyńskiej dzielnicy) jednocześnie snując swą opowieść.
Powiem jedno, nie jest to lekka książka, opisuje najczarniejsze barwy życia, niemniej jednak warto po nią sięgnąć, chociażby po to, aby doczytać zaskakujące zakończenie…Polecam.
