Niedzielne to i owo…

Mieliśmy dziś zamiar pójść na spacer, ale , niestety, rozpadało się…przeszkodziło więc w spacerze. Poszliśmy więc do galerii i tam wpadłam na chwilkę do fryzjera. Moja pani Kasia niestety już nie pracuje w tym salonie;( Trudno się mówi. Udało mi się jednak podciąć końcówki , więc jestem zadowolona. Ostatnio już coraz częściej chodziła za mną myśl, że te moje końcówki trzeba by podciąć. Tak więc włosy wyraźnie wyglądają na zdrowsze , z czego się cieszę, a i ja lepiej się z taką długością czuję.

Po powrocie siadłam do komputera i odpisałam na parę zaległych emaili.

A teraz oglądam "Taniec z Gwiazdami".

Reklama dźwignią handlu??

No, niestety, nie zawsze. Pamiętacie, jak narzekałam na reklamę karty kredytowej i wielkiego zachwytu, że niby to udało się powalić na ziemię byłego efektem, jaki się wywołało ? (Błeeee…)

Obecnie reklama, która mnie irytuje, to reklama, a co , nie zrobię im reklamy:) marki francuskiego samochodu.

Najpierw w teście zderzeniowym widzimy wielką, grubą kiełbasę (ach, jakaż subtelna aluzja do niemieckich aut;) , buuum, kiełbaska rozwala się oczywiście w drobny mak! Następnie do testu zderzeniowego podchodzi Maki i oto znowuż ten japonski przysmak zapewne w intencji autorów reklamy symbolizujący auta japońskie, rozwala się na kawałki. Ale kiedy ze ścianą zderza się bagietka oto okazuje się, że owszem zgniata się, ale jej miękkość pwooduje, iż odbija się bez problemu , oczywiście nie uszkodzona. W odbiorcy reklamy zapewne ma to wywołać wrażenie, iż tylko francuskie auta są super i bezpieczne, hmmmm….we mnie nie wywołuje. Wywołuje natomiast coś takiego….

FUUUUJJJJJJ!!!!!!! FUUUUJJJJJ za stereotypy i miałkość przekazu….

Brakuje mi jeszcze rozwalającego się makaronu (Włosi też produkują auta) albo wielkiego hotdoga lub może nawet wyspiarskiego puddingu.

A podobno ostatnio Chińczycy wysyłają do Europy auta , to może i miseczki ryżu.

Coś czuję, że następnym razem powinnam napisać coś o reklamie, która mi się podoba.

Ostatnio, to są niezmiennie reklamy , w których występuje Kabaret Mumio;)

„Zło Konieczne” Alex Kava…

Nic na to nie poradzę, że lubię jej thrillery. Piszę "nic na to nie poradzę", bo wiem, że chyba raczej jest krytykowana. A ja lubię jej książki. Chociaż są ciężkie. Lubię agentkę O’Dell i jej skomplikowane życie.

Tak też było z jej najnowszą na naszym rynku książką "Zło Konieczne". Tym razem Maggie O’Dell musi rozwiązać sprawę seryjnego mordercy księży, ale nie tylko. Pojawia się też postać upiór z przeszłości, a mianowicie ksiądz, o którym Maggie wie, że zabijał chłopców, po czym uciekł do Ameryki Południowej i tam kontynuował swe zbrodnie. Teraz wraca, aby paradoksalnie, pomóc jej w śledztwie, jednak…nie za darmo.

Poza tym, być może Maggie w następnych książkach wreszcie poukłada swoje sprawy osobiste.

Dla lubiących thrillery-polecam!