Świat jest mały…

O czym miałam się dziś okazję przekonać. Znajomy z dwóch for okazał się znajomym z pracy P. Dobrze, że mają OK układy;)

Swoją drogą, jak zawsze powtarzam, zjawisko anonimowości w sieci jednak nie istnieje…

Dlatego dziwi mnie zawsze niezmierna i nadmierna szczerość niektórych użytkowników internetu. Na forach gazety jest ich co niemiara. Niemniej jednak pewien dziadek pobija rekordy w niszczeniu pojęcia anonimowości swojej i swojej rodziny. Pal sześć jego własna, ale publikowanie zdjęć synowej z widocznym cellulitisem na pierwszym planie powoduje, że zaczynam doceniać moich Teściów. Są normalni.

Oliwka…

zamówiliśmy drzewko oliwkowe w internecie.

To już trzecia nasza próba hodowli oliwki, ale pierwsza roślinka kupiona w necie. Mam nadzieję, że ładnie będzie rosła.

Trochę się bałam, jak to będzie z transportem oliwki…no, bo jednak można ją zwyczajnie zgnieść. Ale okazuje się, że wysyłka zorganizowana profesjonalnie. Spore kartonowe pudło, ziemia dobrze zabezpieczona przez wysypaniem. Drzewko ma się świetnie po transporcie.

Oliwka stoi na parapecie i mam nadzieję, że będzie długo nas cieszyć. To taki mój fragment Grecji w domu…

Pióro wieczne…

Miisiadlo na swoim blogu skarży się, że ktoś bez pytania wziął jej ukochane wieczne pióro i je zepsuł.
Ponieważ ja z tych piszących wiecznym piórem, więc jak najbardziej rozumiem. I zastanawiam się , czy ja jako jedynaczka mam takie odruchy…Bo ja byłabym wściekła gdyby ktoś nie dość, że bez pytania wziął moje pióro, to jeszcze je zepsuł. Po przesyłce od Patekku wiem, że ona też z klanu piórowych. Kto się dołącza??

O śmierci na necie…

Na naszym japońskim forum kolega wkleił link:

http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3263641.html

wkleił, bo tematem pasowało, jako, że owa przestraszna "moda" dociera do nas z Japonii. A mowa jest o ludziach, nastolatkach najczęściej, które odbierają sobie życie , uprzednio o takowym zamiarze informując w internecie najczęściej na swoim blogu. Wychodzi też na to, że młodym ludziom podoba się taka spektakularność śmierci, i niektórzy biorą z innych samobójców przykład. W Japonii rzeczywiście są nawet wspólne samobójstwa ludzi, młodzieży, która wcześniej spotyka się na czatach, czy innych internetowych miejscach spotkań i umawia na takie wspólne samobójstwo…Koszmar. Zaczęłam się zastanawiać, na ile trzeba nie szanować życia, własnego życia, aby świadomie wyczyniać takie rzeczy. O ile mogę "zrozumieć" kogoś, kto w afekcie targnął się na życie, to czegoś takiego nie rozumiem, nie pojmę i nie zamierzam. To według mnie głupota.  Najgorsze, że przecież ci ludzie mają swoich bliskich i jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszyscy z nich są kompletnie pozbawieni chociażby jednej, jedynej życzliwej im osoby, która by za nimi nie płakała i po czymś takim nie zadawała sobie pytań "dlaczego? gdzie popełniłam błąd?"

A nawiasem mówiąc, współczesny człowiek jest już chyba naprawdę rozpuszczony, skoro szuka tak ekstremalnych podniet. No, ale cóż, zyjemy w świecie, w którym ktoś tam jest w stanie zapłacić każde pieniądze za coś takiego, jak film "ostatniego tchnienia". Jestem naiwniarą i o życiu nic nie wiem najwyraźniej, bo o czymś takim dowiedziałam się zaledwie 3 lata temu, kiedy TVN emitowała film o meksykańskim mieście, w którym ginęły dziewczyny wykorzystywane prawdopodobnie do takowych filmów.

Świat zdziczał, czy zawsze był taki??

„I odpuść nam nasze winy” Romain Sardou…

wczoraj skończyłam i ? mam mieszane odczucia. Potraktowałam książkę, jako niegroźne czytadło, takie trochę na ostatnio trwającej fali książek , kryminałów z tłem historycznym, tu akurat akcja dzieje się w średniowieczu, gdzieś tam Rzym i Papież w tle itd…Ale miałam wrażenie, że jest tam trochę niedoróbek. Na przykład wydaje mi się, że spowiedź nie powszechna, a ta w konfesjonale, została później wprowadzona, a w książce było wspomniane o spowiedzi. Poza tym, książkę czytało się dość dobrze, aczkolwiek na samym końcu miałam wrażenie, że się autor trochę potknął i zaczęło to kuleć. Ciekawe, czy ktoś też czytał i czy ma podobne do moich odczucia ja jej temat?

Teraz zaczęłam najnowszą Alex Kava, "Zło Konieczne". Nic na to nie poradzę, że lubię też takie uważane powszechnie za mało ambitne czytadła. A książki Alex całkiem mi się podobają. Zobaczymy, jaka będzie ta najnowsza.