Na naszym japońskim forum kolega wkleił link:
http://serwisy.gazeta.pl/metro/1,50145,3263641.html
wkleił, bo tematem pasowało, jako, że owa przestraszna "moda" dociera do nas z Japonii. A mowa jest o ludziach, nastolatkach najczęściej, które odbierają sobie życie , uprzednio o takowym zamiarze informując w internecie najczęściej na swoim blogu. Wychodzi też na to, że młodym ludziom podoba się taka spektakularność śmierci, i niektórzy biorą z innych samobójców przykład. W Japonii rzeczywiście są nawet wspólne samobójstwa ludzi, młodzieży, która wcześniej spotyka się na czatach, czy innych internetowych miejscach spotkań i umawia na takie wspólne samobójstwo…Koszmar. Zaczęłam się zastanawiać, na ile trzeba nie szanować życia, własnego życia, aby świadomie wyczyniać takie rzeczy. O ile mogę "zrozumieć" kogoś, kto w afekcie targnął się na życie, to czegoś takiego nie rozumiem, nie pojmę i nie zamierzam. To według mnie głupota. Najgorsze, że przecież ci ludzie mają swoich bliskich i jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszyscy z nich są kompletnie pozbawieni chociażby jednej, jedynej życzliwej im osoby, która by za nimi nie płakała i po czymś takim nie zadawała sobie pytań "dlaczego? gdzie popełniłam błąd?"
A nawiasem mówiąc, współczesny człowiek jest już chyba naprawdę rozpuszczony, skoro szuka tak ekstremalnych podniet. No, ale cóż, zyjemy w świecie, w którym ktoś tam jest w stanie zapłacić każde pieniądze za coś takiego, jak film "ostatniego tchnienia". Jestem naiwniarą i o życiu nic nie wiem najwyraźniej, bo o czymś takim dowiedziałam się zaledwie 3 lata temu, kiedy TVN emitowała film o meksykańskim mieście, w którym ginęły dziewczyny wykorzystywane prawdopodobnie do takowych filmów.
Świat zdziczał, czy zawsze był taki??