Wczoraj byliśmy u K. i P. naszych przyjaciół. K. kończyła w piątek 32 lata, więc była miła okazja do święgtowania…przy tej okazji mija 13 lat, jak się znamy. Poznałyśmy się na wyjeździe do Francji, z naszego LO…właśnie w takim czasie, bo na przełomie marca i kwietnia.
Nasz prezent bardzo się spodobał. Imbryczek miał nawet swoje 5 minut, została w nim bowiem zaparzona pierwsza herbata.;) Cynamonowa. Dużo rozmów, tym bardziej, że dawno się nie widzieliśmy. Wyszliśmy znowu o bardzo późnej porze, jak zawsze , kiedy się u nich zasiedzimy…
K. to moja najlepsza przyjaciółka. Wiele przeżyłyśmy, w wielu sprawach się wspierałyśmy……
Za to dzisiaj nieźle pochodziliśmy. Odwiedziliśmy cmentarze, a raczej groby rodzinne. Pogoda sprzyjała. Jeszcze w połowie tygodnia zapowiadali deszcze i burze, a dziś byo bardzo ładnie. Nie tak słonecznie, jak wczoraj, ale całkiem przyzwoicie. Na cmentarzach wiosna w pełni…na Bródnie po drzewach hasała wiewiórka…na Wólce ptaki się panoszą…chociaż wokół ci, co odeszli, życie dookoła nich wiosennie wrze…taka kolej rzeczy?
