no, prawie, bo ulęgłam się 30 lat temu, 7 marca, o 11.45, więc "czasowo" jeszcze trochę poczekam…
Minęło bardzo szybko…nawet nie wiem kiedy. I szczerze mówiąc, ciągle musze się "oswajać" z myślą, że nie należę już do grona dwudziestolatków…
no, prawie, bo ulęgłam się 30 lat temu, 7 marca, o 11.45, więc "czasowo" jeszcze trochę poczekam…
Minęło bardzo szybko…nawet nie wiem kiedy. I szczerze mówiąc, ciągle musze się "oswajać" z myślą, że nie należę już do grona dwudziestolatków…
Takie mam refleksje po dniu dzisiejszym i obejrzeniu wieczornej prognozy pogody…Noce zapowiadają ciągle dość mroźne, dni również. A przypominam, że mamy już marzec, niebawem zacznie się astrologiczna wiosna!
Halo, pani zimo, do widzenia! Idź, poszukaj sobie innego miejsca do mrożenia, śnieżenia i męczenia ! My już tu nie możemy doczekać się słońca, ciepła, kwitnących kwiatów, długich wieczornych spacerów.
A ja przyznam się Wam jeszcze do czegoś. W maju mam nadzieję na nocne koncerty Pana Słowika;) Bo w maju zeszłego roku zasłuchiwałam się w koncerty Słowika mieszkającego w okolicach mokradeł nieco dalej od naszego domu…W ciszy nocnej o 2, 3 godzinie , niosło się po okolicy jego kląskanie i śpiewy a w tle kumkały zgodnie żaby z owego mokradła…I przyznam się Wam, że już się jego nie mogę doczekać.
Dostałam dziś dwa emaile od osób, od których tych emaili bym się nie spodziewała.
Od znajomej, z którą szczerze mówiąc, usiłuję urwać kontakt i nawet wydawałomi się, że się mi to udało. A tu surpise, nie…w dodatku mam mały problem, bo ja z nią nie chcę kontaktów utrzymywać, ale muszę to załatwić dyplomatycznie, bo nasi mężowie spotykają się na gruncie zawodowym.
A drugi, od japońskiej penpal, daaaawno nie słyszanej.
Wysłałam jej życzenia na Urodziny, obie w tym roku obchodzimy trzydzieste i właśnie mi odpisała podziękowania;) Z tego drugiego emaila się ucieszyłam;))
u Anulkiny na blogu wpis i potem u Awnee i drogą skojarzeń przypomniałam sobie historię z własnego życia.
Miałam jakieś 8, 9 lat i byłam z Mamą na zakupach. Weszłyśmy do sklepu, takiego małego, prywatnego. I moja Mama zwróciła się do mnie po imieniu. Na co pani sprzedawczyni skomentowała "Po co pani tak dziecku dała na imię? To imię dla nieszczęśliwych kobiet!". Doprawdy, nie wiem, co skłoniło tą na pewno niezbyt rozsądną , żeby gorzej nie napisać, kobietę do wygłaszania takich prawd życiowych, które w dodatku niczemu nie służyły.
I Wiecie co? Nie pamiętam już, co zrobiła moja Mama. Chyba coś tam tej kobiecie powiedziała. Ale, ale…mleko już się wylało.
I tak sobie chodzę po tym świecie już prawie trzydzieści lat i tak za mną się wlecze ten tekst. Niestety, bardzo dobrze go pamiętam.
Pamiętajcie, jeśli najdzie Was ochota do wygłaszania myśli, czy jak to mówi moja koleżanka z forum, wygłaszania prawd wędrownych czarodziei, zastanówicie się tysiąc razy, czy to czemuś służy i czy ma sens. Jakikolwiek.
Siedzą Ecik z Bercikiem na ławce, kurzą fajki.
Odzywa się Ecik: Heh, patrze, Bercik, wiosna idzie, wszystko spod ziemi wyłazi…
Bercik: A daj chłopie spokój, ja żech miesiąc temu teściowa pochował.
nawet nie pamiętam już z czego wczoraj wyszedł nam taki dialog.
Ja: Przestań, musimy być dobrzy dla innych…
P: A kiedy inni będą dobrzy dla nas?
Hmm, no właśnie, kiedy??
Taki dzień, w którym więcej myśli się o śmierci.
Czy jesteśmy na nią gotowi? A gdyby stało się to dziś? Teraz? Czy wszystkim , którym chcieliśmy powiedzieliśmy "kocham Cię", "przepraszam", "dziękuję,", cieszę się, że jesteś moim przyjacielem"?? Czy jesteśmy gotowi na odejście nagle? Pewnie większość z nas jednak nie. Nie myśli się przecież o śmierci a o życiu raczej.
Ten popiół dzisiaj, to taki widoczny znak naszej marności. Tu na ziemi.
Z prochu powstałeś w proch się obrócisz…
Recenzje, Fakty i wiele innych...
nie tylko o książkach
Czytelnicze okno z widokiem na morze
Życie w Irlandii, Podróże po Irlandii i Europie, Tarot
Książki, kawa, święty spokój