Wczoraj skończyłam "Krętkę Bladą" Chmielewskiej. W sumie, stwierdziłam, że chyba zbyt po macoszemu ją wczoraj potraktowałam. Powiedzmy, że nie było aż tak źle, jak na początku mi się wydało. Owszem, nie jest to stara, dawna Chmielewska, ale jednak nie było najgorzej.
Za to teraz zaczęłam najnowszą książkę Amelie Nothomb, "Kwas Siarkowy" opowiadającą o makabrycznym pomyśle jednej ze stacji telewizyjnych, a mianowicie , stworzeniu reality show o konwencji obozu koncentracyjnego, do którego zapędzani zostali złapani na ulicy ludzie, a widzowie oglądają ich życie, w którym nie ma miejsca na godność.
Nie ma co ukrywać, że pomysł niezwykły, ot, pokazanie ludziom tego, że reality show zataczają coraz bardziej absurdalne kręgi szukając coraz bardziej śmiałych tematów, coraz bardziej wyzywających uczestników i usiłujących wzbudzić w widzach jak najwięcej emocji. Można oczywiście na nie psioczyć, ale przecież te reailty show są właśnie dlatego, że ktoś je ogląda.
I oto, ktoś jest chętny do oglądania obozu koncentracyjnego, z jego brutalną rzeczywistością, z walką o życie każdego dnia, z kapo i więźniami.
Książkę dopiero zaczęłam, więcej napiszę po lekturze.


