Piosenka…

ta piosenka, którą sobie dziś słuchałam i która zrobiła na mnie takie wrażenie…no więc mam jej tłumaczenie. Ktoś zrobił je dla mnie bezinteresownie (dziękuję Ci B.:)…

I oczywiście znowu się popłakałam…jest emocjonalna, taka, jak sobie wyobrażałam słuchając jej…czyli nie trzeba znać języka, żeby zrozumieć, o czym ktoś śpiewa, jeśli robi to z sercem…

Wieczornie…

Wczorajszy email od J. ze Szwajcarii mnie zmartwił. J. to Polka, którą poznałam na forum gazety. Bardzo sympatyczna , aktywna, wysportowana dziewczyna. I niestety, sport się jej "przysłużył". Złamała nogę na nartach. Spędziłą tydzień w szpitalu, a teraz jest unieruchomiona w domu…do 1 maja. A 12 maja ma własny Ślub. Jak mi odpisała na mojego smsa, którego wysłałam jej zaraz po odczytaniu emaila, "ma nadzieję, że do wesela się zagoi"…

Wysłałam jej dziś karteczkę pocieszającą pocztą, mam nadzieję, że zrobi jej się milej. I będę pisać do niej emaile , wiem, że na pewno nudzi się sama w domu, więc może rozweselę jej czas.

Dziś doszły próbki perfum od A.;) Fajnie, tym bardziej, że pierwszą pocztą ktoś się zaopiekował…nie ja, niestety…

Piosenka tak piękna, że mam łzy w oczach…

Zdarzyło się Wam popłakać na piosence? Bo mnie właśnie tak.

I teraz mam pytanie, czy ktoś z moich szanownych czytaczy blogowych umie język włoski? Ale tak naprawdę umie, a nie zna piąte przez dziesiąte;)
Bo baaardzo bym chciała poprosić o tłumaczenie. Tekst nawet znalazłam, jestem w stanie przesłać na email…

Bardzo mi mi zależało.

A ta piosenka, to oczywiście mojej ulubionej Lorki, czyli Laury Pausini, "Mi Dispiace"…

Mnie pozostaje wsłuchiwać się w tekst i wyłapać jedynie, że jest piękna i chyba bardzo emocjonalna.

Tak więc, jeśli ktoś zechciałby mi pomóc, wielce wdzięczna bym była…