Każdy ma jakiegoś kościotrupa w szafie. Jest takie powodzenie, które przypomniało mi się przy okazji zamieszania z panią Edytą Górniak, jakie miało miejsce ostatnio.
Aż znęciłam się i obejrzałam program na TVN o tym, jak detektyw Rutkowski pomógł schwytać szantażujących Edytę i jej męża , szantażystów.
I przy tej okazji wyszło na to, że pan coś tam na Edytę miał. Jakiś film, który nakręcił jej jako 16 latce. Już nie wnikam, co to miał być za film, bo fakt takowego tylko potwierdza, jak to wszystko wygląda w tym "wielkim i wspaniałym światku artystycznym" i jak się pnie na górę…
Po prostu przy tej okazji zrozumiałam, że prawdopodobnie każdy z nas ma takiego swojego kościotrupa w szafie. Jeden mniej, inny bardziej spektakularnego. Oczywiście, że nie każdy aż takiego kalibru. Ale coś, czego się boi, że zostałoby ujawnione. Czasem boi się może słusznie, czasem tylko w naszych głowach, umysłach , ta rzecz urasta aż do takiej rangi, że zaczynamy bać się jej ujawnienia…
A swoją drogą, dawno , dawno temu lubiłam piosenki Edyty, jak jeszcze śpiewała o kasztanach itd. Teraz kojarzy mi się jedynie z wiecznym zamieszaniem i aferami, w którym bierze udział. A ostatnio słyszałam w radio jej najnowszą piosenkę, zdaje się Lunatique? Koszmar (oczywiście według mnie).
