„Dzieci z Putino” Ana Uzelac…

Tak za mną jakoś ostatnio Rosja literacko "chodzi". I to ta najnowsza Rosja właśnie. To pewnie też po lekturze książek Marininy o major Kamieńskiej. Po luźnym czytadle Oksany Robski o życiu rosyjskich milionerów, przyszła kolej na coś poważniejszego , z zupełnie innego bieguna. Tu poznajemy drugie oblicze Rosji. Nie to kapiące złotem,nie to toczące się w większości na wystawnych imprezach, a  to bardziej przyziemne. Poznajemy więc ludzi, którzy wracają do rodzinnych domów już tylko na weekend, bo w rodzinnych miejscowościach nie ma pracy, widzimy zaczątki walki z AIDS, widzimy też samotne matki i ich losy. To na razie tyle, bo książkę zaczęłam. To zbiór paru felietonów? Opowiadań? Każde traktuje o czymś innym. Anna Uzelac pisze ciekawie. Nie osądza. Umie zgrabnie ująć temat, bez zbędnych ozdobników, a jednoczeście tak, że trafia to do czytelnika. I chociaż ten obraz Rosji jest raczej dość przygnębiający , to wciąga i chce się go poznać.