Po lekturze”Kwasu Siarkowego” Amelie Nothomb…

Lubię książki Amelie Nothomb. Podoba mi się, w jaki sposób dotyka mitów. Jak nie boi się w tych swoich na ogół niedługich książkach mocno dotknąć, mocno ścisnąć problem tak, aż zaczyna "kapać" emocjami, wnioskami, refleksjami.

Ja zapoznałam się z jej książkami dość przypadkowo, po prostu, na okładce jej książki "Metafizyka Rur" (cóż za tytuły, tak przy okazji) wyczytałam, że autorka opisuje swe pierwsze lata życia w Japonii. Rozumiecie więc, że wtedy musiałam to poznać. I tak się zaczęło.

Potem było "Z pokorą i uniżeniem", fantastyczny opis pracy, a raczej usiłowania pracowania gaijina w jednej z większych japońskich firm i opisanie drogi degradacji, od pracy urzędniczki do , cóż, przepraszam za kolokwializm, babci klozetowej;)

Potem za poleceniem na Forum Książki, przeczytałam "Antychrystę" i "Słownik Imion Własnych", a teraz wspominany już wcześniej przeze mnie "Kwas Siarkowy". Ponieważ, jak wspominałam, te książki nie są długie (wedle zasady nie ilość, a jakość), jestem już po lekturze. Na pewno tu Amelie porusza bardzo kontrowersyjny temat, temat tabu…słyszałam, a raczej czytałam, że tym, że usadziła ów reality show w scenerii i ogólnie , że poruszyła tak a nie inaczej tematykę obozową, naraziła się wielu. Z tym , że moim zdaniem, właśnie to, że pokazała taki temat tabu tak właśnie potraktowany, ma wstrząsać najbardziej. Otóż, Amelie najwyraźniej chce wstrząsnąć czytelnikiem….uświadomić nam fakt, że kultura staje się jednak coraz bardziej POP i coraz bardziej skomercjalizowana. Że niebawem kwestie oglądalności staną się wyznacznikiem ważniejszym, niż poczucie wszelkiej moralności.

Polecam książki Amelie Nothomb!