Usłyszałam dziś taką historyjkę…
Pewien chłopak zadał się nie z tym, z kim trzeba, wdał się w nieciekawe towrzystwo i koniec końców popełnił przestępstwo. Poważne, skazano go na 10 lat więzienia.
Kiedy zbliżał się koniec odsiadki coraz częściej zadawał sobie pytanie, czy jego rodzice pozwolą mu wrócić do domu? przecież po tym co zrobił mogą go tam nie chcieć, szczególnie, że żyją przecież wśród ludzi, którzy potrafią być okrutni.
Bał się spytać ich o to wprost i na parę dni przed opuszczeniem więzienia wysłał do nich list, w którym napisał "Kochani rodzice. Będę przejeżdżał koło domu. Bardzo chciałabym wrócić do domu. Uszanuję jednak, jeśli nie będziecie chcieli mnie tam widzieć. Jeśli mogę liczyć na to, że mnie przyjmiecie, proszę zostawcie białą wstążkę na drzewie, tym, które rośnie przed domem i na które tyle razy wdrapywałem się jako mały chłopiec".
I kiedy znalazł się koło domu, ujrzał, że drzewo było calutkie białe od przywieszonych do jego gałęzi wstążek.
Takich białych wstążek w momentach, kiedy najbardziej ich będziecie potrzebować Wam życzę…
