Drzewo…

Usłyszałam dziś taką historyjkę…

Pewien chłopak zadał się nie z tym, z kim trzeba, wdał się w nieciekawe towrzystwo i koniec końców popełnił przestępstwo. Poważne, skazano go na 10 lat więzienia.

Kiedy zbliżał się koniec odsiadki coraz częściej zadawał sobie pytanie, czy jego rodzice pozwolą mu wrócić do domu? przecież po tym co zrobił mogą go tam nie chcieć, szczególnie, że żyją przecież wśród ludzi, którzy potrafią być okrutni.

Bał się spytać ich o to wprost i na parę dni przed opuszczeniem więzienia wysłał do nich list, w którym napisał "Kochani rodzice. Będę przejeżdżał koło domu. Bardzo chciałabym wrócić do domu. Uszanuję jednak, jeśli nie będziecie chcieli mnie tam widzieć. Jeśli mogę liczyć na to, że mnie przyjmiecie, proszę zostawcie białą wstążkę na drzewie, tym, które rośnie przed domem i na które tyle razy wdrapywałem się jako mały chłopiec".

I kiedy znalazł się koło domu, ujrzał, że drzewo było calutkie białe od przywieszonych do jego gałęzi wstążek.

Takich białych wstążek w momentach, kiedy najbardziej ich będziecie potrzebować Wam życzę…

Intuicja w stosunku do ludzi…

…nieodmiennie mnie zawodzi.

Co mi się wydaje, że ktoś fajny, to łups , okazuje się wstrętna. Mam fatalna intuicję, jeśli chodzi o rozpoznawanie osób. Mój Mąż jest w tym o niebo lepszy. Postanowiłam, że chyba będę Go "wystawiać" na nowych znajomych, czy warto z nimi się zadawać, czy nie.

Przykładem jest pewna osoba, którą poznałam na necie. Raz się z nią spotkaliśmy w większym gronie. Powiedzmy, że to spotkanie minęło wtedy OK, ale potem już OK nie było. Laska zachowywała się, jak udzielna księżna. A mnie osobiście drażni, że rząda hołdów i uwielbienia od wszystkich, sama niektórym nic w zamian nie dając. Niestety, jestem na tyle asertywną osobą, że za jakiś czas się zorientowałam, że ona mnie nie lubi ( i z wzajemnością), jednak pani lubi stosować grę "bułki przez bibułki" i niby onie wiemy, że się wzajemnie nie znosimy, ale ona cały czas udawała, że jest milusia. Ale wysyła mi bomby tylko, że w opakowaniu po czekoladkach;)

No i po jakimś czasie rozmawiam o niej z P. a on mi powiedział całą jej analizę i wyszło, że od początku prawie przeczuwał, że ona jest jaka jest. Powiedziałam Mu, żeby mnie na przyszłość ostrzegał, bo po moich ostatnich sparzeniach się na ludziach kolejnych już nie chcę przeżywać, coraz gorzej je znoszę…już mam dość…Ale na tym nie koniec. Cały czas myślałam, że to ja się trochę czepiam, chociaż laska cały czas prowadzi idiotyczną grę. Jednak ostatnio zgadałam się z inną osobą, która ją zna i ona odniosła to samo wrażenie. Czyli nie myliłam się…moja intuicja nie od razu, uśpiona, ale jednak czuła dobrze. Czyli nie jestem wredotą chodzącą, a jedynie tamta pani. Ufff…kamień z serca.