Wczoraj skończyłam czytać. Już chyba zapomniałam, jaka potrafi być Aleksandra Marinina…jak przygnębiająca. Lubię jej kryminały, ale one raczej z tych z dołujących i z wnioskami przerażającymi. W tej książce (nie chcę za dużo zdradzać, może ktoś będzie chciał przeczytać), szczególnie zakończenie mnie przygnębiło. Niby wiadomo, że dzielna major Anastazja Kamieńska będzie walczyć ze złem, ale to, co opisywali w książce, skłaniało do refleksji, ciekawe, kto się w danym momencie tak nami "bawi"…kto powoduje nasze reakcje za pomocą takich , a nie innych urządzeń.

Dodaj komentarz