O księgarni…

Zupełnie przypadkiem trafiłam na artykuł w Gazecie Wyborczej o tym, że zamykają księgarnię "Wena" na warszawskim Żoliborzu…Bardzo mnie to wiadomość zasmuciła. Może dlatego, że swego czasu to była moja ulubiona księgarnia?

Może dlatego, że tam właśnie dokonywałam pierwszych, dorosłych, przemyślanych zakupów, kiedy na przykład za odłożone pieczołowicie pieniądze nabyłam drogi jak dla mnie w tamtych czasach album "Sztuka japońska w zbiorach polskich". "Wena" słynęła zawsze z dobrego zbioru książek, szczególnie z dziedziny sztuki…nic dziwnego, tam jeszcze przed wojną była właśnie księgarnia.

Właściciele stwierdzili, że nie opłaca się w dzisiejszych czasach sprzedawać książek, i że otwierają w miejsce księgarni…sklep z ubraniami…dla mnie to świętokradztwo. Pewnie się uśmiechniecie, ale pisząc to mam łzy w oczach. Odchodzi kolejna część moich wspomnień, a raczej inaczej, pozostaną już tylko wspomnienia.
Szkoda. Nie chce mi się wierzyć, że nie da się utrzymać księgarni. No, chyba, że właściciel chociażby takiego "Czułego Barbarzyńcy" dopłaca do własnego interesu…

Ale mnie ta wiadomość zasmuciła;(

Stare, ale jare;) Znalezione w necie…

Po gorącej imprezie:
– Słoneczko…
– Tak, kotku?
– Zrobisz śniadanie, rybko?
– Oczywiście, skarbeńku.
– Jajeczniczkę, rybko?
– Ze szczypiorkiem, pieseczku.
– Ale na masełku, żabciu?
– Nie może być inaczej, misiu.
– Kurwa, myszko… przyznaj się! Ty też nie pamiętasz, jak mam na imię?!

Roślinnie…

Uwaga, chwalę się;))

Jakieś dobre fluidy przechodzą przez nasze mieszkanko ostatnio. Najpierw kwiat wypuścił Zamioculas Zamifolia. Po 3 latach od kupna. Myśleliśmy już, że mamy pana. Zresztą na Forum Kwiaty wyjaśniono mi, że tak rzeczywiście, to to zostało wypuszczone coś na kształ obojniaka. Jakbym się znała na Zamioculasach, może można było coś z tego zapylić. A tak, pozostała satysfakcja, tym bardziej, że podobno te kwiaty niechętnie zakwitają w domach!

A wczoraj , oglądałam moje kaktusy. Co jakiś czas dobrze jest obejrzeć dokładniej rośliny. I nagle , szok, patrzę, a jeden kaktusik wypuszcza kwiat!

P. mi go nabył, jako kwitnącego, nawet miał wtedy jakiegoś kwiatka, ale przyznam się Wam, że ja wtedy miałam podejrzenia, że oni te kwiaty specjalnie przyczepiają do kaktusa, żeby go lepiej sprzedać hihi. A tu proszę, niespodzianka. Tym bardziej , że to zima. No i teraz oczywiście się śmieję, że nie powinnam do niego zaglądać, bo ja z tych, co mogą przekombinować. P. mówi, żebym traktowała kaktus , jak do tej pory, bo najwyraźniej tak mu było dobrze…więc tak zrobię, chociaż łapy mi się wyciągają, żeby mu teraz i odżywki dolać i może jakoś polepszyć sytuację. Ale nie będę się do niego zbliżać, najwyraźniej jest mu dobrze.

Mam nadzieję, że kwiat zakwitnie, bo na razie, to jest mała czerwona kuleczka w samym środku kaktusa.

Jeśli ktoś z Was hoduje kaktusy i ma wiedzę na temat ich kwitnienia, chętnie posłucham rad!

„Jeszcze raz Prowansja”…

Czytam "Jeszcze raz Prowansja" i jak zawsze humor od razu lepszy. Ktoś z bywających na blogu Patekku mi ją polecił (czy nie Provence?? skleroza jakaś mnie dopadła), bo wyszło, że wcześniej czytałam jedynie dwie części z tej trylogii, tak to nazwijmy.

 Bardzo lubię czytać opowiastki Petera Mayle’a o Prowansji, podoba mi się styl jego pisania, nie za ciężki, nie za bardzo filozofujący. Za to taki, że po każdej z jego książek mam ochotę zacząć planować tam podróż.

Polecam;) Podróż za friko (no, prawie, bo książka jednak kosztuje), a czytając czujecie się tak, jakbyście tam byli.