Zupełnie przypadkiem trafiłam na artykuł w Gazecie Wyborczej o tym, że zamykają księgarnię "Wena" na warszawskim Żoliborzu…Bardzo mnie to wiadomość zasmuciła. Może dlatego, że swego czasu to była moja ulubiona księgarnia?
Może dlatego, że tam właśnie dokonywałam pierwszych, dorosłych, przemyślanych zakupów, kiedy na przykład za odłożone pieczołowicie pieniądze nabyłam drogi jak dla mnie w tamtych czasach album "Sztuka japońska w zbiorach polskich". "Wena" słynęła zawsze z dobrego zbioru książek, szczególnie z dziedziny sztuki…nic dziwnego, tam jeszcze przed wojną była właśnie księgarnia.
Właściciele stwierdzili, że nie opłaca się w dzisiejszych czasach sprzedawać książek, i że otwierają w miejsce księgarni…sklep z ubraniami…dla mnie to świętokradztwo. Pewnie się uśmiechniecie, ale pisząc to mam łzy w oczach. Odchodzi kolejna część moich wspomnień, a raczej inaczej, pozostaną już tylko wspomnienia.
Szkoda. Nie chce mi się wierzyć, że nie da się utrzymać księgarni. No, chyba, że właściciel chociażby takiego "Czułego Barbarzyńcy" dopłaca do własnego interesu…
Ale mnie ta wiadomość zasmuciła;(
