I tak na razie mi idzie niesporo. Ale może dlatego, że nie było możliwości usiąść nad książką porządnie.
Jak przeczytam, dam znać, jak mi się podobała.
I tak na razie mi idzie niesporo. Ale może dlatego, że nie było możliwości usiąść nad książką porządnie.
Jak przeczytam, dam znać, jak mi się podobała.
Nazywane w pewnych kręgach kolekcjonerstwem.
Co zbieram?
Oczywiście dużo za dużo, i tak gromadzę te rzeczy. Zawsze narzekam, że człowiek otacza się tymi przedmiotami, a potem na przykład w czasie przeprowadzki dziwi się, ileż to tych przedmiotów ma, ale jednak. Mam naturę zbieracza.
I tak, zbieram, podobnie, jak Patekku magnesy na lodówkę (to faktycznie przywiezione z własnych podróży ale i otrzymane od podróżujących znajomych). Ale tak, jak Patekku, to u nas na lodówce jeszcze długo nie będzie;)
Moim największym zbiorem jest jednak coś innego. Coś, co zostało przejęte, a zapoczątkowane przez moja Mamę. A mianowicie pocztówki z całego świata. Moja Mama, jak i ja, w młodości zafascynowana była innymi krajami, a wiadomo, jak się wtedy "łatwo" jeździło. No i zaczęła gromadzić. Uwielbiałam, jako dziecko oglądać te zbiory…Już wtedy podróżowałam, teraz nazwałabym to wirtualnie, oglądałam, chłonęłam…do dziś pamiętam , jakie wrażenie robiła na mnie zawsze pocztówka z Aten. Błękitne niebo (wcale nie podkoloryzowane, sama takie widuję w Grecji) i Partenon…i nic więcej, a już wtedy wiedziałam, że kiedyś, kiedyś, kiedyś sama to zobaczę. Chociaż wtedy wydawało się to nierealnym marzeniem, a jednak…
Potem przejęłam zbiór. Kiedy jeszcze sama nie jeździłam, dodawałam pocztówki od tych podróżujących znajomych…A teraz dodaję te, które dostaję od znajomych, ale i swoje własne, przywiezione.
To moja największa kolekcja i powoli dojrzewam do wielkich porządków, czyli uporządkowania według krajów…oj, byłoby roboty!
Druga moja specyficzna kolekcja, to przedmioty przynoszące szczęście. Mam więc i Oko Proroka z Turcji i Rękę Fatimy z Tunezji, mam też japońskie kotki z łapkami w górze, i japońskie amulety. I oczywiście Komboloi z Grecji, które mają uspokajać, a ja je traktuję jako przynoszace szczęście.
Co jeszcze zbieram? Bransoletki, przywiezione z wakacji, takie zwariowane, z muszelek, kamyków, koralików (ulubiona z błękitnych, sama ją sobir zaprojektowałam w Grecji).
Słonie;) no, nie te z ZOO (nie przerobilibyśmy z nakupieniem karmy, no i gdzie takie słonie przechowywac), ale ich figurki.
Małe domki z Grecji. Ci , co jeżdzą , wiedzą, że tam można kupić takie miniaturki. Zbieram sobie i kompletuję wioskę. Mam kilka domów (zwykłe i jedną dość wypasioną willę:), dwa Kościółki, jedną kafeneio, jeden hotel, teraz chcę nabyć łódkę za następnym razem.
Ikony, a raczej ich kopie, to już tradycja, że z każdej wyprawy do Grecji jakaś z nami przyjeżdża.
No , mówię, że za dużo człowiek zbiera tych rzeczy!
ps. no i zapomniałam kompletnie o zakładkach do książek. A mam ich, policzyłam ostatnio, 18 sztuk! W tym skarb, zakładka z Japonii…Ale największą chyba radość sprawiają mi te zrobione przez kogoś, a mam takie w zbiorach dwie.
Mówię, maniaczka przedmiotów;)
Recenzje, Fakty i wiele innych...
nie tylko o książkach
Czytelnicze okno z widokiem na morze
Życie w Irlandii, Podróże po Irlandii i Europie, Tarot
Książki, kawa, święty spokój