Ten dzień był taki sobie…

Oględnie mówiąc, bo był kiepski. Nerwy mi puściły dwa razy, nawet raz się zryczałam. Na sam koniec, w Arkadii spotkałam, może inaczej, widziałam dziewczynę, której nie lubię…znamy się z osiedla, potem chodziłyśmy nawet razem do jednego liceum, ale nie lubimy się wzajemnie. I tak, jak mieszkałyśmy w jednej dzielnicy (ona chyba w niej pozostała), to nie spotykałyśmy się przez 10 lat. A w lipcu leciałyśmy z naszymi rodzinami na wakacje i wracałyśmy tym samym samolotem (mam fuksa, że nie przebywałyśmy w tym samym hotelu)…i od tej pory widzę ją trzeci raz…hehe, to było takie dopełnienie tego dnia, że już na koniec zaczęłam się z tego śmiać.

Ale za to na pociechę kupiłam sobie w Saponarii dwie świeczki zapachowe , a w innym sklepiku lawendę do wysiania w puszce. Wiem, że K. takowe zamawiała na Allegro, spytam się jej, jak hodować.

Teraz buszuję po Waszych blogach, piję zieloną herbatkę…na uspokojenie;)

Sprawa wyjaśniona

Blog Provence został zamknięty nie przez nią a złośliwe duszki bloxowe.
Już jest OK.

Lekcja dla mnie? Więcej optymizmu Chiaro. Może zacznij myśleć bardziej pozytywnie, a nie od razu zaczynasz widzieć wszystko w czarnych barwach.

Dziś mam kiepski dzień, to na pewno nie pomogło w pozytywnym postrzeganiu świata.

A tak mi się przykro zrobiło…

A mnie się jakoś smutno zrobiło;(

Zaglądałam sobie na blog Zielonookiej…dodałam ją sobie nawet do ulubionych blogów. Również za te cykady…które wprawiały mnie w taki dobry nastrój. Chciałam sobie właśnie tam zajrzeć, a tu bum, przykra niespodzianka. Dostęp do bloga zamkniety. Nie muszę dodawać, że ja nie mam wstępu.

Hmm, niby wirtualny świat, a jakoś mi się przykro zrobiło;(

Płyta na Walentynki…

dodana do lutowego numeru pisma PANI. Bardzo mi się spodobała. Jest na niej 12 utworów, a więc to całkiem przyzwoita płyta, a nie dwie, trzy piosenki na odwal się.

I zachwyciła mnie interpretacja "If You Go Away" w wykonaniu Patricii Kaas…wspaniale…słuchając ma się łzy pod powiekami…a może to ja się tak jakoś ostatnio wzruszam.

Czy poznaliście już…?

Czy zauważyliście Tuptusia?

Bo Tuptuś Was widzi i trochę mu smutno, że nikt mu nawet dzień dobry nie powiedział. A jak się Tuptuś zasmuci, to może przestać tak cudnie dreptać , a może nawet odechce mu się podskakiwać i zwijać w kuleczkę.

No, jazda, wpisywać mi tu powitania dla Tuptusia;))