Pamięć od kogoś w podróży…

Znowu kartki…

Jakoś tak się złożyło.

Jednego dnia kartka z Hiszpanii…z Valencii. Trochę widok na karcie przypomniał mi Madryt (nie byłam , znam też z kartek, czy internetowych stron). Chyba ciekawe miasto , a na pewno region, w którym się znajduje.

Następnego dnia dwie pocztówki, pierwsza też z Hiszpanii, od tej koleżanki, co wracać z Londynu ma do Polski w przyszłym roku. Była w Barcelonie i od niej pocztówka.

Druga kartka z Sydney , od przyjaciółki od lat mieszkającej w Australii.
Poznałyśmy się zresztą, kiedy my snulismy plany wyjazdu tamże i poprzez internet zdobyłam przyjaciółkę, choć pomysł wyjazdu w rezultacie upadł.

Przyjemnie jest dostać taką kartkę, niby nic, mało wkładu ze strony wysyłającego, a czlowiekowi przyjemnie, zagląda do skrzynki, a tam coś jest. Więc szybko otwiera się skrzynkę i oto przed twoimi oczami jawi się jakis zupełnie egzotyczny widok, który nagle przenosi cię w inne miejsce , gdzieś tam w świecie, gdzie żyje się pewnie całkiem podobnie, z tymi samymi radościami czy problemami, a jednak inaczej…

Lubię dostawać kartki;)