Wczoraj płytka Andrzeja Sikorowskiego i jego córki Mai…miłe przeniesienie do Grecji…hmm, rozmarzyłam się i oczywiście już wiem, dokąd pojedziemy na następne wakacje haha, jakby to kiedykolwiek było niespodzianką;))
Dziś film "Buena Vista Social Club"…i znowu wędrówka muzyczna, tym razem po starej Hawanie, takie filmowe podróżowanie po Kubie, spotkanie z niezwykłymi ludźmi, muzykami, którzy umieli swym śpiewem pokazać radość życia w tym trudnym zapewne do życia kraju.
Jeśli już mowa o filmach Wim’a Wenders’a, to polecam jeden z moich ulubionych filmów, a mianowicie jego film "Lisbon Story"…hmmm, to kolejna podróż muzyczna i niezapomniana, tym razem po uliczkach Lizbony, jednego z moich ulubionych miast. Uwielbiam go i również polecam zawsze…szczególnie po podróży do Lizbony darzę go sentymentem…a muzyka "Madredeus" okraszająca film- wspaniała jak sama Lizbona!
Jakoś taki mam dziś nastrój na podróże, czasem właśnie filmowo muzyczne.
