Spacerkiem po Rzymie…

Mam przynajmniej jednego czytelnika, który czeka na dalsze wpisy, a więc mobilizuję się i dodaję słów parę na temat "Wiecznego Miasta".

Rzym, mimo, że zatłoczony, zwiedza się głównie na piechotę. Można jeździć metrem, ja akurat miałam na rzymskie metro alergię, ale samochodem na pewno jest bardzo niewygodnie.

Pozostają więc własne nogi, dlatego warto zaopatrzyć się w wygodne obuwie.

Następny nasz dzień pobytu w Rzymie to ponowne obejrzenie Fontanny di Trevi (wciąż dużo turystów, choć nie tak wielu, jak w niedzielę), wrzucenie do niej monety (podobno ma się sprawdzać, że to zapewnia powrót do Rzymu.

Kierunek? Panteon. Budowla budząca respekt. Szczególnie , kiedy znajdujesz się wewnątrz. Spoglądasz na owalny otwór w wielkiej kopule…podobno najpiękniejszy "spektakl" dzieje się podczas deszczu, kiedy krople lecą wprost na głowy zwiedzających i marmurową posadzkę. Tak, czy inaczej ta rzymska budowla, to obowiązkowy punkt programu wszystkich wycieczek. Tym bardziej, że znajdują się tam groby sławnych ludzi, między innymi Rafaela.

Ruszyliśmy dalej, aby podziwiać moim zdaniem jeden z ładniejszych pomników, a raczej obelisków rzymskich, a mianowicie egipski obelisk na słoniu zaprojektowanym przez Berniniego, który znaleźć można przed Kościołem Santa Maria sopra Minerva (Piazza della Minerva).Słoń podtrzymujący na swych plecach stary obelisk ma być symbolem cech mądrości chrześcijańskiej, jako , że ze starożytności słoń jest symbolem inteligencji i wierności.

W 13-wiecznym Kościele znajduje się grób Świętej Katarzyny ze Sieny. Także jest on jednym z ładniejszych gotyckich przykładów architektury Rzymuz pięknie ozdobionym sklepieniem.

Następnie nasze kroki skierowaliśmy na Piazza Navona, gdzie również koniecznie trzeba pójść będąc w Rzymie i podziwiać tam zarówno architekturę placu, jak przede wszystkim 3 przepiękne fontanny tam się znajdujące, którymi są: Fontanna del Moro projektu Berniniego, również jego projektu Fontanna dei Quatro Fumi (czyli 4 rzek wtedy znanych :Gangesu, Dunaju, Nilu i La Platy) i Fontanna di Nettuno.

Po południu, po pożywnej pizzy ruszyliśmy w stronę Tybru. Nabrzeże jest ładne, wzdłuż rzeki rosną platany i jest to chyba jedno ze spokojniejszych mijesc Rzymu. Nie przeprawiliśmy tym razem się na drugą stronę rzeki , aby zwiedzić Zamek Świętego Anioła, czyli Castel Sant’ Angelo, podziwialiśmy jedynie jego masywną budowlę i most Świętego Anioła projektu Berniniego.

Ruszyliśmy natomiast w stronę Campo dei Fiori. Ruszyliśmy jedną z najprzyjemniejszych dzielnic "Wiecznego Miasta", przepiękną uliczką Via Giulia, aby po jakimś czasie dotrzeć do owej miłej dla oka renesansowej dzielnicy Rzymu, jaką jest Campo dei Fiori. Życie skupia się tam oczywiście na głównym placu, jakim jest Piazza Campo de’ Fiori. Na placu z rana odbywa się kolorowym targ kwiatowy, który pozostawia niezapomniane wrażenia i jedno z najmilszych miejsc stolicy Włoch.

Wracając jeszcze do samej uliczki Via Giulia, która jest jedną z moich ulubionych rzymskich uliczek, to zwieńczeniem jej jest Palazzo Farnese, w którego budowie uczestniczył sam Michał Anioł.

Idąc prawie do końca tej 16-wiecznej uliczki zaprojektowaną przez Bramantego dla Papieża Juliusza II della Rovere,po której obu stronach są pałace, kościoły i sklepiki, galerie, po swojej prawej stronie ujrzeć można zabawną fontannę. Jest to Fontanna del Mascherone. Jest to maska, z której ust wypływa woda wprost do basenu fontanny. Czy przedstawia ona kogoś, kto przesadził mocno z alkoholem?:)

Dzień zakończyliśmy w bardzo przyjemnej chińskiej resturacyjce.