Wydana w Wydawnictwie Czwarta Strona. Poznań (2020). Ebook.

„Popołudnia na Miodowej” to druga z serii o mieszkańcach ulicy Miodowej, jaką przeczytałam. W każdej części kto inny jest bohaterem czy raczej jak na razie, bohaterką pierwszoplanową. W poprzedniej części, „Porankach na Miodowej” bohaterką była Małgosia, która po wielu latach powróciła do ciotki Wandy. Tym razem jest nią, poznana przez czytelników w pierwszej części, Klara. Klara jest synową Barbary, przyjaciółki Wandy. Klara jest mężatką a jej córka, Nela ma autyzm. 

Nie ukrywam, że książka „Popołudnia na Miodowej” bardzo mnie poruszyła. Niejednokrotnie miałam łzy pod powiekami podczas lektury książki. Autorka zastosowała znany już z pierwszej części „zabieg” jakim jest poprowadzenie narracji bohaterki jako opowieści współczesnej i sięganiu do wspomnień. To nielinearne prowadzenie akcji stwarza jeszcze bardziej poruszający klimat książki.

Autorka ma córkę z autyzmem i sądzę, że ta znajomość sytuacji sprawiła, że książka ta jest wyjątkowo prawdziwa, wzrusza i sprawia, że przynajmniej niektórzy wyciągną z niej dodatkowe refleksje i przemyślenia. 
Może następnym razem, kiedy na ulicy czy w sklepie ktoś będzie świadkiem sytuacji, w której na usta cisnąć się będą jakieś komentarze, uda się komuś powstrzymać przed naprędkim skomentowaniem, dogadaniem komuś, mędrkowaniem. Nie każda sytuacja jest taką istotną jak się wydaje. Nie wszystkie szarpiące się z opiekunem, krzyczące, niespokojne dzieci, są „wychowane bezstresowo”. Niektóre mogą nieść ze sobą niechciany bagaż chociażby w postaci autyzmu właśnie.

Dla mnie ta książka była poruszająca jeszcze w kontekście przedstawienia każdego z etapów, jakie przechodzą rodzice dzieci z jakąkolwiek niepełnosprawnością czy zaburzeniem rozwoju. 
Pierwsze chwile gdy do głowy zaczynają napływać niepewne ale dręczące myśli, że dziecko zaczyna jakby odstawać rozwojem i zachowaniem od rówieśników, początkowe niedopuszczanie obaw do głowy, stopniowe zauważanie i oswajanie się z myślą, że chyba jednak coś nie do końca idzie tak, jak powinno. Wreszcie żmudną i trudną diagnostykę, która zapewne w przypadku autyzmu nie jest też zawsze tak przejrzysta jak można by oczekiwać bo każdy przypadek jest inny. Potem podjęcie terapii i działań mających pomóc osobie z autyzmem. 
No i to, przez co przechodzą rodzice i najbliżsi osoby zdiagnozowanej. 
Wiadomo, że łatwo nie jest ale niektórym oswojenie się z taką informacją zajmuje więcej czasu. Zapewne jakaś część nigdy się z taką wiadomością nie pogodzi. 

W opowieści z książki również nie wszystkim przyjęcie do świadomości autyzmu Neli przychodzi łatwo. Niektóre z postaci podejmą trud bycia rodzica dziecka ze specjalnymi wymaganiami, inne zdezerterują…Jak w życiu, prawda?

Nie ukrywam nigdy, że książki Joanny Szarańskiej bardzo lubię. Uważam, że jest jedną z najlepszych polskich autorek i chciałabym aby jeszcze więcej osób sięgało po Jej książki. Nie ukrywam też, że „Popołudnia na Miodowej” to książka, która jak na razie najbardziej mną poruszyła, wręcz wstrząsnęła. Myślę, że to taka książka, która zostanie ze mną, we mnie? na zawsze. 
Sądzę też, że zdecydowanie warto jest po nią sięgnąć i dodatkowo, można sięgnąć po nią bez znajomości części pierwszej cyklu, bowiem są to jednak książki możliwie autonomiczne treścią chociaż oczywiście łączą je bohaterowie występujący w obu częściach. 

Dodam, że mimo poruszanego w niej tematu a także losu bohaterek, jakie nakreśliła Joanna Szarańska, nie jest to książka przybijająca czy dobijająca. Jak to u tej autorki, na szczęście Klara i Nela otoczone są dobrymi, życzliwymi ludźmi. Mogą poczuć, że w całym zawirowaniu, które na nie spadło, są osoby, któe je kochają, wspierają i zawsze są obok.

Moja ocena to 6/ 6. 

Reklama

2 myśli na temat “„Popołudnia na Miodowej”. Joanna Szarańska.

Możliwość komentowania jest wyłączona.