Wydana w Wydawnictwie Czwarta Strona. Poznań (2020). Ebook. 

Przełożyła Aleksandra Stronka. 

„Śmiech bogów” zaskoczył mnie pozytywnie. Poprzednia część przygód Anastazji Kamieńskiej była interesująca ale według mnie zbytnio przekombinowana a tu było właśnie tyle, ile potrzeba aby kryminał Marininej okazał się interesujący.

Akcja książki rozpoczyna się w czasie, gdy zostaje zamordowanych dwóch młodych mężczyzn. Zbrodnię łączy fakt, że obu morderstw dokonano po koncercie popularnej grupy młodzieżowej , noszącej nazwę Bi-Bi-Es. 
Jej solistką jest młodziutka Swietłana Miedwiediewa, której niełatwe życie osobiste poznajemy w trakcie lektury książki. 
Szybko też okazuje się, że postać solistki łączy się z jeszcze jedną bohaterką książki, a mianowicie młodziutką Żenią , do której przychodzą dziwne listy. Milicja wyjaśnia, że dzieje się tak dlatego, że dziewczynę pomylono z właśnie Swietłaną. 

W trakcie śledztwa okazuje się, że te dwie zupełnie nie połączone ze sobą postaci zaczynają jednak mieć ze sobą więcej połączeń niż początkowo by się wydawało. 
Ale, jak to u Marininej, śledztwo dzieje się spokojnie, bez pośpiechu. Dodatkowo w tej części wyjątkowo sporo rozterek duchowych Nastazji Kamieńskiej. Plus jeden przesympatyczny szczeniaczek. Tak tak, nie pomyliliście się, właśnie. Zaskakujące bo o ile dobrze pamiętam, to pierwsze zwierzę, które trafia na karty kryminału Marininej. 
Tu też sporo rozważań pod przykryciem kryminału właśnie, o ludzkiej naturze, o tym czy można człowieka bezgranicznie stłamsić. Czy da się ukryć swoje grzeszki i występki z przeszłości? Czy nałóg oznacza koniec świata nie tylko dla nałogowca ale i dla bliskich mu osób ? Czy można być dla kogoś niemal bogiem bez żadnych tego konsekwencji i na zawsze? 

Plus, jak dla mnie oczywiście, nieoczywista niemal do końca postać zbrodniarza. 
Wraz z rozwojem cyklu o Anastazji Kamieńskiej autorce Aleksandrze Marininej udało się złagodzić postać samej śledczej. Kiedyś nie przepadałam za Kamieńską a od jakiegoś czasu zaczęłam darzyć ją większą sympatią . Właściwie nawet całkiem sporą. 

„Śmiech bogów” czytało mi się dobrze. To bardzo dobrze napisana historia mająca kryminał za pretekst do ukazania ludzkich charakterów, ich dobrych ale i złych stron. 

Moja ocena to 6 / 6.