Dziadkowie wyrazili chęć nabycia dziecku roweru. Testujemy więc w sklepie sportowym. 

Ponieważ przed narodem Dzień Dziecka (a może i Komunie, chociaż pewnie teraz rower za skromnym prezentem :P) więc w sklepie puchy. Jest jednak jeden, który spełnia nasze oczekiwania, czyli można posadzić na nim Jasia i niech chłopak w ogóle wyczuje sprawę i jak Mu się podoba. Tak więc sadzamy go na różowym rowerku i kiedy pokonuje On pierwsze metry, mija nas na oko sześciolatka, która głosem potępiająco niedowierzającym głośno stwierdza : „Chłopiec jechał na dziewczyńskim rowerku! Coś podobnego!”.

Stereotypy więc mają się dobrze.

Z pozdrowieniami dla tych, którzy podobnie jak ja nie kumają do końca o co chodzi z tym podziałem na dziewczyńskie, chłopackie itd.