…Słuchacie?

Mnie wciągnęło. Przez Shalu, która jakiś czas temu przysłała dla Janeczka płytę z pięknymi utworami muzyki klasycznej właśnie. Nie lubię określenia „muzyka poważna”, wolę „muzyka klasyczna”. Bo taki cudowny „Lot trzmiela” Rimskiego-Korsakowa to jedno z tych nagrań, które zawsze wywołuje u mnie uśmiech i na pewno nie kojarzy się poważnie, to jeden z najfajniejszych „żartów” muzycznych, jaki znam a mimo to właśnie-klasyka.

Nie mogę powiedzieć, że nie znam nic zupełnie z muzyki klasycznej ale jednak skłamałabym mówiąc, że w moim domu rodzinnym słuchało się jej non stop. Tak więc przyjmijmy, że czuję się jednak bardziej ignorantem w tej dziedzinie niż znawcą.

Ale…to się zmieni:) Nie wiem, co się stało, ale Shalu podesłaniem tej płyty najwyraźniej poruszyła jakieś pokłady mojej duszy odpowiedzialne za potrzebę uwznioślenia się , sięgnięcia do prawdziwej sztuki właśnie, do czegoś innego niż to, czym się do tej pory otaczałam muzycznie.

Kiedy tak nawijałam do P. o tej potrzebie, która zupełnie znienacka się w mojej duszy odezwała, P. tylko na mnie spojrzał i…odkurzył swoją kolekcję płyt z muzyką klasyczną, jaką ma jeszcze z czasów studenckich.

A Wy, jeśli słuchacie muzyki klasycznej to czy macie swoich ulubionych kompozytorów? Wykonawców? (Ja bardzo chcę mieć „Cztery Pory Roku” w wykonaniu Nigela Kennedy’ego), a może ulubione orkiestry, które wykonują według Was najpiękniej te utwory?