…do tego wpisu sprowokowały mnie regularne wejścia (widzę przecież w statystykach kto , skąd i z czym do mnie zagląda) z tym hasłem i ogólnie z hasłami dotyczącymi chorób i nieprawidłowych zachowań kanarków. 
Postanowiłam napisać coś do właścicieli tych pięknych ptaków po tym, jak widzę, czego ludzie szukają.
Kieruję to do tych, którzy swoje kanarki naprawdę kochają, nie do tych, którzy mają je dla zysku, bo ci pewnie i tak niespecjalnie się tym przejmą.
Otóż, drodzy właściciele kanarków. Jak zapewne wiecie, każdy z nas po jakimś czasie "uczy się" swojego pupila. Jego zachowań, jego przyzwyczajeń i humorków. Na przykład ja wiem, kiedy mogę zabrać basen, bowiem nasz Sówka wyraźnie mnie o tym informuje.
Dlatego też doskonale zaczynamy widzieć, kiedy z pupilem zaczyna dziać się coś złego, niedobrego, niepokojącego.
Rozumiem etap poszukiwań w necie czegoś na temat owego niepokojącego zachowania pupila bowiem sami w pewnym momencie w necie szukaliśmy potwierdzenia (niestety) obaw, że jest coś nie tak.
Natomiast mój apel polega głównie na nawoływaniu, aby z chorym kanarkiem nie czekać zbyt długo. Nie ma co czekać aż choroba sama minie (bo nie minie) ani bo może przejdzie (bo nie przejdzie). Czy kiedy wasze dziecko choruje, też czekacie, aż mu przejdzie? Czy kiedy wy sami czujecie się źle też czekacie aż po prostu wam minie choroba? Nie. Idziecie do lekarza aby zasięgnąć specjalistycznej rady i otrzymać pomoc.
Pamiętajcie, że ten mały ptak jest praktycznie zdany tylko na was i waszą opiekę i odpowiedzialność.
Nie chcąc być posądzoną o reklamę gabinetu, w którym bywamy od lat i któremu ufamy, dodam, że jeśli ktoś z Was jest z Warszawy i jeśli jest zainteresowany, to może do mnie napisać (email jest podany na górze bloga) i wtedy chętnie podzielę się adresem do speców od ptaków w Warszawie.