Kanarek, nie ma to tamto, ma swoje gusta i upodobania. Ciągle nie chce jabłka. Wzgardził marchwią i kiełkami i ogórkiem (za ogórkiem szalały moje kanarki poprzednie tak samo, jak za jabłkiem). Na forum, na szczęście pocieszono mnie, że powinno mu minąć, po prostu prawdopodobnie jednak nie był karmiony smakołykami. Mam nadzieję, że się skusi, bo to mu naprawdę uprzyjemni menu.
Natomiast testuję na nim jego upodobania muzyczne. Jak już pisałam, słuchał już majowego koncertu słowika i początkowo ochoczo go zaśpiewywał. Jednak od dwóch dni słowik stanowi raczej kompana do ćwierkania niż do śpiewania w duecie. Moja Mama stwierdziła, że po prostu przyzwyczaił się do nowego kolegi, nie traktuje w kategorii rywala i stąd to poćwierkiwanie. Kto wie. Puściłam mu więc płytę dodaną do książki Kruszewicza otrzymanej na Gwiazdkę, "Ptaki Polski" i to mu się podoba. Odgłosy są różne różniste. Chyba faktycznie przywykł do słowika, bo słowika zignorował, za to chętnie zagłuszał gęgawę czy skowronka. Mam nadzieję, że odgłosy innych ptaków poprawiają mu nastrój:)